"Ja jestem człowiek spokojny, ale do czasu aż się zdenerwuję"
Kogel-mogel II

Truman Capote - Śniadanie u Tiffany'ego

sniadanie u tiffanyego

Śniadanie u Tiffany'ego,
(Breakfast at Tiffany's);
- autor: Truman Capote;
- seria: Kolekcja Gazety Wyborczej - XX wiek;
- wydawnictwo: Mediasat Poland - 2004
- kategoria: literatura piękna.

Odkrywanie zawartości swojej biblioteczki trwa w najlepsze. Tym razem trafiło na pozycję z Kolekcji Gazety Wyborczej - XX wiek. Uważam, że ta kolekcja to znakomity pomysł i cieszę się, że z czasem udało mi się ją prawie całą skompletować. Teraz powoli ją odkrywam na nowo (znaczną część już kiedyś czytałem). Ty razem potrzebowałem oddechu od kryminałów i wziąłem Capote. Chyba mi po drodze ostatnio z amerykańskimi pisarzami.

Powieść została wydana w 1958 roku i od razu zdobyła wielką popularność. Krótko po premierze doczekała się kultowej już ekranizacji (1961 rok), której nie wdziałem nigdy w całości. O co tyle zamieszania?
Jak nie wiadomo o co to musi chodzić o kobietę, albo o pieniądze. A może to i to?


Nowy Jork, lata czterdzieste. Narrator opowiada o swojej sąsiadce Holly, która na chwilę zagościła w jego życiu. Była to nietuzinkowa dziewczyna, która nigdzie nie potrafiła zagrzać miejsca na dłużej. Na jej wizytówce możemy przeczytać, że jest w podróży. W podróży do? A może skąd? Chyba żadna z tych odpowiedzi. Liczy się sama podróż i być może to ona jest celem. Dziewczyna jest piękna i bez wyrzutów sumienia rozkochuje w sobie mężczyzn. Dla niektórych jest niedostępna, ale co niektórzy (przeważnie zamożni) mogą dłużej cieszyć się jej towarzystwem. Gdyby Ci mężczyźni usiedli przy stole i każdy by opowiadał o Holly to mogłoby się okazać, że każdy z nich znał inną dziewczynę. Holly opowiadała sporo o sobie, ale niewiele z jej opowieści było prawdą. Myślę, że prawdziwa była miłość do brata oraz pragnienie wolności, której nie mógł jej dać żaden mężczyzna. Holly to kobieta pełna sprzeczności, namiętności - kobieta, która bywała cyniczna i interesowna. Przede wszystkim kobieta, która żyje dla siebie. Czy to brak dojrzałości? Strach przed stabilizacją, odpowiedzialnością? Tej odpowiedzi nie poznamy, ale gdy będziemy się uważnie rozglądać może dostrzeżemy ducha Holly wśród otaczających nas ludzi.. Patrzcie uważnie.. a co potem? Trzymajcie się z daleka ;)

 

Komentarze