"W porządku, panie DeMille, jestem gotowa na zbliżenie."
Bulwar Zachodzącego Słońca

Nowości na stronie

Nixon - 1995
Gracz - 1992
Płonący wieżowiec - 1974
Moja lista #15
Zaklinacz koni - 1998
Millenium. Saga - Belen Ortega, Sylvain Runberg
Criminal. Zły czas, złe miejsce; Parszywy weekend
Miłość, szmaragd i krokodyl - 1984
Sandman. Tom 3. Kraina snów
Truman - 2015
Zapach kobiety - 1992
Trójka uciekinierów - 1989
Niewygodna prawda - 2015
Czarny deszcz - 1989
Previous Next Play Pause

towarzysze zmierzchu

Towarzysze zmierzchu,
(Les Compagnons du crépuscule)
- autor: François Bourgeon;
- seria: Plansze Europy;
- wydawnictwo: Egmont Polska - 2009;
- kategoria: komiks

Na ten album przypadkiem trafiłem w pracy w jednej z bibliotek. Pobieżne przekartkowanie zachęciło mnie do dokładniejszej lektury.
Francja, czasy wojny stuletniej (XIV wiek). Wojna to nie tylko walki pomiędzy wojskami - to przede wszystkim plądrowanie, mordowanie i gwałcenie. Wieśniacy nie znali dnia ani godziny, ale wiedzieli, że prędzej czy później przyjdą zbrojni i zniszczą wszystko wokół. Dla idei? Skąd - liczy się tylko chwilowa zabawa. Masakrę małej wioski przeżyły tylko dwie osoby. Mariotte (piękna, młoda wnuczka czarownicy) oraz Anicet (niezbyt odważny młodzieniec) - ocaleni nie darzą się sympatią, ale los łączy ich drogi i oboje trafiają pod 'opiekę' błędnego rycerza i w trójkę wędrują przez średniowieczną Francję.


Towarzysze zmierzchu to trzy historie (zbiorcze wydanie trylogii), które opowiadają o średniowiecznym życiu i wierzeniach. Nie brak tu erotyki, ludzkich słabości ani tez wierzeń. Elementy świata realnego mocno przeplatają się z tym co dla większości ludzi niewidoczne.
Wizualnie komiks mi się podobał, ale opowiedziane historie już mniej. Miałem problem z złapaniem rytmu pisarza i kilkakrotnie zdarzało mi się gubić wątek. Ponoć Bourgeon to mistrz, a jego dzieła zyskują przy wielokrotnych czytaniach. Podobno każdy kadr, każda mocno rozbudowana chmurka dialogowa ma olbrzymie znaczenie dla wykreowanego świata i całość można nazwać genialną... podobno..
Widocznie nie dojrzałem jeszcze do tego stylu i nie pojąłem przesłania albumu. Może byłem zbyt rozkojarzony, może zbyt głupi, a może potrzebuję kolejnego podejścia do tego albumu? Może wtedy przestaną mi się mylić kobiece postacie?

Komentarze

Back to top