"Uwielbiam zapach napalmu o poranku."
Czas Apokalipsy

Kredziarz - C.J. Tudor

kredziarz tudor

Kredziarz,
(The Chalk Man),
- autor: C.J. Tudor;
- Wydawnictwo: Czarna Owca, 2018
- thriller/sensacja/kryminał.

Książkę kupiłem po przeczytaniu kilku pozytywnych recenzji - byłem przekonany, że poleży kilka miesięcy na półce zanim trafi do łózka (tam czytam ;p). Jednakże okładka, a w zasadzie jej faktura sprawiła, że Kredziarza mam już zaliczonego. I jak to o mnie świadczy? Kolejny facet, który kieruje się powierzchownością.
Na szczęście Kredziarz, poza nietypową okładką oferuje też całkiem ciekawe wnętrze. Akcja dzieje się dwutorowo. Współcześnie oraz w roku 1986. W latach osiemdziesiątych grupa nastoletnich przyjaciół została na stałe połączona niecodziennymi wydarzeniami. Jak się szybko okazuje przeszłość nie dała o sobie zapomnieć i ma mocny wpływ na współczesność. Zwłaszcza, że dorośli już bohaterowie znajdują na dziwne listy, w których ktoś rysuje kredą figurki. Dokładnie takie same motywy pojawiały się w 1986 i wtedy nie zwiastowały niczego dobrego.


Brzmi oryginalnie? Początkowo tak. Motyw kredy, gry w wisielca nie jest jeszcze zbyt mocno wyeksploatowany, czego nie można powiedzieć o umieszczeniu akcji w latach osiemdziesiątych.
Jakby na to nie patrzeć to mamy kolejna historię o dzieciakach na rowerach, które mają wspólną historię. Kolejną historię o tym, że przeszłość może mieć wpływ na przyszłość, kolejną historię o tym, że wszyscy maja swoje tajemnice. Dzieciaki również. Sam motyw kredy w początkowych rozdziałach wydawał się świeży i inspirujący, ale został niepotrzebnie ograniczony. Jego rola w budowaniu historii, tudzież w rozwiązywaniu zagadki jest znikoma. Można powiedzieć, że wręcz ma odwracać uwagę od tego co istotne. Taka ściema. I to mocno rozczarowało. Rozczarowuje również język. Mam wrażenie, że akcja idzie zbyt gładko, zbyt intensywnie. Tak by przypadkiem czytelnik nie znalazł czasu na przypomnienie sobie podobnych powieści.
Co mi się podobało? Wspominałem o okładce? Na plus niewątpliwie trzeba zaliczyć pewną ideę w kreowaniu wydarzeń. Nikt nie rodzi się mordercą, ale przypadkowe zdarzenie może doprowadzić do niepożądanych efektów. Błędna decyzja może zaważyć na reszcie naszego życia. To przypadek rządzi tym co się wydarzy - to mocno zostało zaakcentowane w początkowej scenie wypadku. Przypadek został połączony z chorobami umysłowymi. Niewiele miejsca pozostało dla świadomego Ja. To jest w pewien sposób niepokojące - o wiele bardziej niż historia Kredziarza.
Podsumowując: dobry pomysł, niezły początek, słabe zakończenie. 
Następnym razem do łózka wezmę ciut starszą pozycję w niekoniecznie ładnej okładce.

 

Komentarze Disqus