"W porządku, panie DeMille, jestem gotowa na zbliżenie."
Bulwar Zachodzącego Słońca

Co nas nie zabije - David Lagercrantz

co nas nie zabije lagercrantz

Co nas nie zabije
(Det som inte dödar oss)
- autor: David Lagercrantz;
- cykl: Millennium (tom 4);
- Czarna Owca, 2015.

Pamiętam, że Trylogia Millenium kiedyś cieszyła się wielkim uznaniem. Świetnie napisana, wielowątkowa saga wciągnęła miliony czytelników na całym świecie. Stieg Larsson nie doczekał sukcesu, zmarł na zawał serca tuż przed wydaniem pierwszego tomu trylogii. To wszystko wie niemal każdy. Millenium okazało się niesamowicie dochodową serią, którą opłacało się kontynuować. W grę wchodziły olbrzymie pieniądze. Wieloletnia partnerka Stieg'a nie chciała kontynuacji, ale w obliczu prawa była dla pisarza obcą osobą. Rodzina, która wygrała batalię sądową, szybko zdecydowała się na kontynuację. Wynajęto pisarza, który bazując na notatkach Larssona, napisał czwarty to sagi. Książka jeszcze przed wydaniem wzbudziła wiele kontrowersji. Początkowo nie planowałem sięgać po ten tytuł, ale po czasie zacząłem sobie zadawać pytanie: dlaczego miałbym tego nie przeczytać? Może jednak warto?


Fabuła znów skupia się wokół Mikaela Blomkvista oraz Lisbeth Salander. Redakcja Millenium ma poważne problemy finansowe, a sam Mikael jest mocno atakowany przez konkurencyjne stacje. Pilnie potrzebuje materiału, który pomoże mu się odbić od dna. Większość tematów, które dostaje są marnej jakości, ale przypadkiem natrafia na temat, w który jest zaangażowana także nietypowa hakerka. Czyżby Lisbeth? Skoro ona się interesuje tą sprawą to znaczy, że musi to być coś poważnego.
Osią akcji są tajne organizacje, nowe technologie oraz szpiegostwo przemysłowe. Całkiem inne tematy niż w poprzednich tomach, ale bardziej też pasujące do współczesnego świata. Lagercrantz ma sprawne pióro, ale nie potrafił uchwycić klimatu, który stworzył Stieg. Niby Ci sami bohaterowie, podobne relacje, które ich łączą, skomplikowana intryga, ale mimo wszystko nie wyszło. Myślę, że to wina zbyt przedmiotowego traktowania wszystkich elementów układanki. Miałem wrażenie, że ta książka mogła zostać napisana przez robota, który kopiuje styl pisarza. Zbyt mechanicznie bez emocjonalnego zaangażowania. Może to krzywdzące, ale takie właśnie odniosłem wrażenie.
Czy warto? Zdecydowanie tak. To dobry kryminał, poza tym czytając Lagercrantz'a możemy bardziej docenić styl Larssona.

 

Komentarze Disqus