"Jesteśmy sami w naszych klatkach zrobionych z własnych wyobrażeń."
Borowik "Wnętrza wypalone lodem"

Tydzień w Korei Północnej - Christian Eisert

tydzien w korei polnocnejTydzień w Korei Północnej. 1500 kilometrów po najdziwniejszym kraju świata,
(Kim & Struppi. Ferien i Nordkorea); 
- autor: Christian Eisert;
- Prószyński i S-ka, 2015.


Niemiecki dziennikarz postanawia spełnić swoje marzenie z dzieciństwa i wyrusza z przyjaciółką na wycieczkę po Korei Północnej. Tygodniowe wojaże pozwalają na zweryfikowanie stereotypów dotyczących odciętego od reszty świata kraju. Książka jest relacją z tej podróży. Nie znajdziemy tu uporządkowanych, encyklopedycznych informacji o Korei Północnej, zamiast nich mamy wspomnienia z podróży, które są przepełnione licznymi anegdotami i przemyśleniami autora dotyczącymi nie tylko odwiedzanego kraju.
Trudno tę pozycję nazwać reportażem, autor niewiele uwagi poświęca historii KRLD oraz zbrodniach reżimu - dla wielu może to być wada tej pozycji, ale nie zapominajmy, że mamy do czynienia z lekką relacją z podróży.
Książka przypadnie do gustu fanom wojaży oraz wspomnień.
Ciekawą relację uzupełniają, robione czasem z ukrycia, niezbyt udane fotografie.
Podczas czytania przypomniał mi się mój pierwszy wyjazd na Krym. Nie znaliśmy kraju, kultury, ukraińskiego a i tak rzuciliśmy się dwutygodniowy wypad. W dłoniach przewodnik Pascala (pełno błędów), a w kieszeniach niezbyt wypchane studenckie portfele. Zresztą kto miał ten miał, a ten kogo okradli musiał liczyć na litość i wsparcie współtowarzyszy. Od wyjazdu minęło już kilkanaście lat, a ja nadal mam w głowie wiele, bardzo wyraźnych wspomnień. Zawdzięczam je dziennikowi podróży, który wtedy prowadziliśmy. Staraliśmy się każdego dnia notować to, co ciekawego nas spotkało. Gdzież on teraz jest? Takie dzienniki są idealnym materiałem do utrwalania wspomnień i podstawą do ewentualnych późniejszych publikacji.


Na Krymie mieliśmy wspólny dziennik papierowy... ma to swoje zalety jak i wady. Każdy pamięta coś innego, jest więcej anegdot, ale też nie ma miejsca na osobiste uwagi. Uważam, że nie warto się w tej materii ograniczać. Nie musimy ograniczać się do papierowych notatników (mają wiele uroku), ale obecnie o wiele wygodniejsze są aplikacje na telefon. Mają GPS, notatniki, albumy foto, dyktafony - pełna wygoda.. poza jednym.. wakacje mają być tez odpoczynkiem od telefonu. Może robić notatki tylko o określonej porze wieczorem? Co o tym myślicie?

 

Komentarze

Komentarze Disqus