"Każdy umiera, ale nie każdy tak naprawdę żyje"
Braveheart

krolestwo niebieskie

Królestwo Niebieskie,
(Kingdom of Heaven) - 2005;
- reżyseria: Ridley Scott;
- scenariusz: William Monahan;
- wybrana obsada: Orlando Bloom, Eva Green, Jeremy Irons, Liam Neeson, David Thewlis, Edward Norton, Brendan Gleeson, Marton Csokas, Michael Sheen;
- kategoria: dramat, historyczny.

Akcja filmu rozpoczyna się w 1184 roku. Jerozolima od stu lat jest w rękach chrześcijan. Gdzieś we Francji kowal Balian po samobójstwie żony stracił chęć do życia. Wiarę przy okazji też. Daje się jednak namówić ojcu (świeżo poznanemu) na podróż do Ziemi Świętej. Tam ma odnaleźć motywację do dalszego działania. I tak oto niczego nie świadomy Balian zostaje wplątany w tryby wielkiej historii. Jerozolima to piękne, wielkie miasto, ale wszyscy wiedzą, że wojna z Saracenami jest tylko kwestią czasu. Balian będzie musiał wykorzystać wszystkie swoje umiejętności by nie tylko przeżyć, ale jeszcze walczyć w słusznej sprawie. Brzmi znajomo? Jak dla mnie tak mógł wyglądać scenariusz drugiej części genialnego Gladiatora. Podobieństw jest więcej.

krolestwo niebieskie scena
Królestwo Niebieskie to znakomita scenografia, rozbudowany scenariusz i świat, który porywa klimatem od pierwszych scen... innymi słowy mamy wszystko co zapewniło sukces Gladiatorowi... poza jednym.. Nie ma tu jednak Russell'a Crowe'a. Obsadzenie Orlando w roli rycerza, który systematycznie pnie się po stopniach 'kariery' i skutecznie dowodzi obroną Jerozolimy było olbrzymim błędem. Rozumiem, że Bloom, po Piratach z Karaibów i Władcy Pierścieni, był na topie, ale jego postura i twarz nijak pasują do średniowiecznych klimatów. Uważam, że to jego nijakość w znacznej mierze położyła ten film. Zwłaszcza, że główną osią fabuły były jego losy - krucjaty były niejako tłem. Są też inne wady (słabo charakterystyczny drugi plan postaci), ale mocny główny bohater mógł pociągnąć tą niełatwą fabułę.
Królestwo Niebieskie budzi kontrowersje, dla wielu to jedna z bardziej nieudanych produkcji Scott'a. Z tą opinią nie mogę się zgodzić. Film może nie jest wybitny, ale seans może być satysfakcjonujący (nawet wersja trzygodzinna).

Ocena. Niestety tylko sześć. Bloom za bardzo przeszkadza.
sześć
Poniżej zwiastun

Komentarze

Back to top