"Przeszłość to tylko bajka, którą sobie opowiadamy"
Ona

Nowości na stronie

Sala samobójców. Hejter - 2020
Kruk - Czorny Woron nie śpi - sezon 2
Szansa - 1979
Złodziej życia - 2004
Luca - 2021
Prosta historia - 1999
Dubler - 1977
Mysia Straż - Jesień 1152 - Tomy 1 i 2
Miasto kłamstw - 2018
Labirynt - Thiago Souto
Fun Home: Tragikomiks rodzinny  - Alison Bechdel
Służąca - 2016
Outsider - mini seria
Przebudzenie - Scott Snyder, Sean Murphy

nigdy cie tu nie bylo

Nigdy cię tu nie było,
(You Were Never Really Here) - 2017;
- reżyseria: Lynne Ramsay;
- scenariusz: Lynne Ramsay;
- muzyka: Jonny Greenwood;
- wybrana obsada: Joaquin Phoenix, Judith Roberts, Ekaterina Samsonov, Alex Manette;
- gatunek: dramat, thriller.

Były agent sił specjalnych pracuje jako cyngiel. Jego znakiem rozpoznawczym jest młotek i fakt, że potrafi być bardzo brutalny. Przyjmuje zlecenie odszukania i doprowadzenia do ojca nastoletniej dziewczyny. Standardowe zlecenie, które wymyka się spod kontroli. Fabuła nie odbiega jakoś od utartych schematów, ale nie ona ma wyróżniać obraz Ramsay. Widz nie skupia się na tym co się dzieje, ale jak to się dzieje. Długie, ciekawie skomponowane ujęcia. Mocne ograniczenie dialogów i niepokojący klimat sprawiają, że widz może poczuć się mocno zagubiony. Kino akcji w formie, która całkowicie nie pasuje. Odbiór utrudniają flashbacki głównego bohatera. Wiemy co robi, powoli poznajemy też jego motywacje, ale cały czas jego postać jest mocno fragmentaryczna, niezrozumiała, a przede wszystkim trudna w odbiorze.

nigdy cie tu nie bylo scena
Podejrzewam, że twórczyni celowo zakłóciła nam obraz Joe'go - pokazując, że natura ludzka i motywacje nami kierujące to zlepek wielu, niekoniecznie do siebie pasujących elementów. Rozumiem potrzebę stworzenia ambitnego kina o seryjnym mordercy, ale uważam, że forma jest zbyt przekombinowana. Nigdy cię tu nie było to film, który w mojej ocenie jest specyficzną mieszanką Leona Zawodowca, Ghost Dog czy też Kill Bill'a. Mieszanka nieźle zmieszana, ale efekt końcowy do mnie nie trafia.
Doceniam świetną grę Phoenix'a, mocno drażniącą muzykę Greenwooda, ale całość dostaje tylko sześć. Zbyt przekombinowany.
osiem

Poniżej zwiastun




Komentarze

Back to top