" Nie ma nic gorszego niż mały człowiek obdarzony odrobiną władzy"
Kult - Łukasz Orbitowski

Nowości na stronie

Lodowy szlak - 2021
Oldboy - 2003
Wyprawa do dżungli - 2021
Pośród lasu.Hill House
Lato '85 - 2020
Opowieści z krypty - sezon 1
Saga Winlandzka Tom 4
Ostatni sprawiedliwy - 1996
Zawód: Dziennikarz - 1994
Jackie Brown - 1997
Aż do piekła - 2016
PTSD. Syndrom stresu pourazowego
Wielkie katastrofy XX wieku
Na rauszu - 2020

amok

Amok - 2017;
- reżyseria: Katarzyna Adamik;
- scenariusz: Richard Karpala;
- wybrana obsada: Mateusz Kościukiewicz, Łukasz Simlat, Zofia Wichłacz, Zbigniew Stryj, Jan Peszek;
- gatunek: kryminał.

Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
W rzece jest znalezione ciało mężczyzny. Pomimo wielu wysiłków przez lata nie udaje się znaleźć sprawcy morderstwa. Przełomem w śledztwie jest anonimowy telefon, w którym rozmówca sugeruje, że sprawcą jest pisarz, który wszystko opisał w niezbyt popularnej książce Amok. Dochodzenie przejmuje inspektor Sokolski, który za wszelką cenę chce zamknąć sprawę. Amok niespecjalnie mi przypadł do gustu. Twórcy mieli genialny materiał w postaci prawdziwej historii, ale kompletnie nie udało się tego przełożyć na język filmu. Amok nie sprawdza się jako kryminał. Gdzieś mamy walkę pomiędzy psychopatycznym pisarzem, a inspektorem, który ma wiele osobistych problemów i jest niewątpliwie ciekawe, ale mocno przerysowane. W tym pojedynku dwóch osobowości gdzieś gubi się istota śledztwa. W finałowych scenach dowiadujemy się, że Bala (autor Amoku) jest skazany, ale niestety nie wynika to z rozwoju fabuły. Tak jakby w pewnym momencie scenarzysta odpuścił wątek kryminalny niepotrzebnie skupiając się na wyobrażeniach obu bohaterów.


amok scena
W mojej ocenie Amok jest filmem przekombinowanym. W narracji nierówny i dosyć nieprzyjemny w odbiorze. Adamik co rusz podsuwa nam cytaty Nietzsche'go o nadczłowieku, bawi się literackimi odwołaniami, ale nie wnosi to nic do właściwej fabuły. Reżyserka niczym Bala bawi się formą, która niepotrzebnie zakłóca odbiór historii. Do tego trzeba dodać niezbyt szczęśliwie dobrany soundtrack. Jedyne co się broni w tym filmie to aktorstwo. Simlat kolejny raz pokazał, że jest jednym z ciekawszych współczesnych aktorów. To samo można powiedzieć o Kościukiewiczu, ale odnoszę wrażenie, że jego postać była zbyt przerysowana. Jego postać powinna być zdecydowanie bardziej stonowana.
Całość oceniam na pięć z plusem. Notę obniża zmarnowany potencjał historii.
pięć
Poniżej zwiastun

Komentarze

Back to top