"- ma pan problem z kobietami
- nie mam problemu z kobietami, one mnie tylko przerażają"
Przepis na miłość

Nowości na stronie

Świat Dryftu. Część 1. Opowieść o złodziejach i trollach
Co w duszy gra - 2020
Kult - Łukasz Orbitowski
Przyjaciele: Spotkanie po latach
Rob Roy - 1995
Amores perros - 2000
Battle Royale - 2000
Sandman. Tom 4. Pora mgieł
Tytus Andronikus - 1999
Historia przemocy - 2005
Berlin. Tom 1. Miasto kamieni
Za młoda by umrzeć? - 1990
Zabójcza broń 3 - 1992
Solo. Tom 2. Ocaleni z chaosu - Oscar Martin
Previous Next Play Pause

amok

Amok - 2017;
- reżyseria: Katarzyna Adamik;
- scenariusz: Richard Karpala;
- wybrana obsada: Mateusz Kościukiewicz, Łukasz Simlat, Zofia Wichłacz, Zbigniew Stryj, Jan Peszek;
- gatunek: kryminał.

Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
W rzece jest znalezione ciało mężczyzny. Pomimo wielu wysiłków przez lata nie udaje się znaleźć sprawcy morderstwa. Przełomem w śledztwie jest anonimowy telefon, w którym rozmówca sugeruje, że sprawcą jest pisarz, który wszystko opisał w niezbyt popularnej książce Amok. Dochodzenie przejmuje inspektor Sokolski, który za wszelką cenę chce zamknąć sprawę. Amok niespecjalnie mi przypadł do gustu. Twórcy mieli genialny materiał w postaci prawdziwej historii, ale kompletnie nie udało się tego przełożyć na język filmu. Amok nie sprawdza się jako kryminał. Gdzieś mamy walkę pomiędzy psychopatycznym pisarzem, a inspektorem, który ma wiele osobistych problemów i jest niewątpliwie ciekawe, ale mocno przerysowane. W tym pojedynku dwóch osobowości gdzieś gubi się istota śledztwa. W finałowych scenach dowiadujemy się, że Bala (autor Amoku) jest skazany, ale niestety nie wynika to z rozwoju fabuły. Tak jakby w pewnym momencie scenarzysta odpuścił wątek kryminalny niepotrzebnie skupiając się na wyobrażeniach obu bohaterów.


amok scena
W mojej ocenie Amok jest filmem przekombinowanym. W narracji nierówny i dosyć nieprzyjemny w odbiorze. Adamik co rusz podsuwa nam cytaty Nietzsche'go o nadczłowieku, bawi się literackimi odwołaniami, ale nie wnosi to nic do właściwej fabuły. Reżyserka niczym Bala bawi się formą, która niepotrzebnie zakłóca odbiór historii. Do tego trzeba dodać niezbyt szczęśliwie dobrany soundtrack. Jedyne co się broni w tym filmie to aktorstwo. Simlat kolejny raz pokazał, że jest jednym z ciekawszych współczesnych aktorów. To samo można powiedzieć o Kościukiewiczu, ale odnoszę wrażenie, że jego postać była zbyt przerysowana. Jego postać powinna być zdecydowanie bardziej stonowana.
Całość oceniam na pięć z plusem. Notę obniża zmarnowany potencjał historii.
pięć
Poniżej zwiastun

Komentarze

Back to top