"Mam krwiaka. - Żeby mieć krwiaka to trzeba mieć mózg"
Przychodzi facet do lekarza

Nowości na stronie

Świat Dryftu. Część 1. Opowieść o złodziejach i trollach
Co w duszy gra - 2020
Kult - Łukasz Orbitowski
Przyjaciele: Spotkanie po latach
Rob Roy - 1995
Amores perros - 2000
Battle Royale - 2000
Sandman. Tom 4. Pora mgieł
Tytus Andronikus - 1999
Historia przemocy - 2005
Berlin. Tom 1. Miasto kamieni
Za młoda by umrzeć? - 1990
Zabójcza broń 3 - 1992
Solo. Tom 2. Ocaleni z chaosu - Oscar Martin
Previous Next Play Pause

legend
Legend - 2015;
- reżyseria: Brian Helgeland;
- scenariusz: Brian Helgeland;
- wybrana obsada: Tom Hardy, Emily Browning, David Thewlis, Christopher Eccleston, Chazz Palminteri;
- gatunek: biograficzny, gangsterski.

Opowieść o braciach bliźniakach Krey, którzy w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych terroryzowali Londyn. Wydawało się, że historia i Tom Hardy w podwójnej głównej roli będą gwarantować znakomite kino. Przecież kino gangsterskie ma głębokie korzenie w kinematografii i jest lubiane przez widzów. Są pewne schematy, które powiela, ale powiedzmy sobie szczerze, że czasem jest to zaletą. Wolę ograny schemat pokazany w nowej historii niż nadmierne eksperymentowanie twórców filmowych. Legend pełnymi garściami czerpie z klasyków gatunku, ale zabrakło dobrej historii. Wiem, że jest teraz moda na biografie, ale nie każde życie nadaje się na ekranizacje.. a może to raczej wina niezbyt udanego scenariusza?
W Legend Helgeland chyba do końca nie wiedział o czym chce opowiadać. Czy ma to być film o gangsterskich porachunkach, czy może trudna relacja pomiędzy braćmi, czy też romansidło. Lawiruje pomiędzy wątkami, ale brakuje w tym spójności i myśli przewodniej. O czym najlepiej świadczy zakończenie filmu. Wyglądało to tak jakby w pewnym momencie brakło taśmy, pieniędzy i padło hasło - "no to panowie kończymy." Prawie jak w Dynastii (kto oglądał ten wie). Jest to kolejny już (nie zliczę który) film, który mógł być znakomitą pozycją, ale zabrakło dobrego scenariusza.


legend scena
Najmocniejszą stroną produkcji jest oczywiście Tom Hardy. Aktor miał niełatwe zadanie, ale zagrał perfekcyjnie. Dwaj bracia mają pewne wspólne cechy, ale całkowicie różne temperamenty. Niewielu jest aktorów, którzy potrafią tak dobrze grać mimiką twarzy. Hardy jest w tym mistrzem - co zresztą pokazał w filmie Locke.
W zasadzie śmiało można powiedzieć, że tylko Hardy przy tej produkcji przyłożył się do pracy - gdyby nie on, to Legend nie zasługiwałby na uwagę widza.
Mam problem z oceną tego filmu. Hardy zasługuje na najwyższe uznanie, ale film ma wiele wad.
Ostatecznie - sorry Tom - oceniam na sześć.
Poniżej zwiastun

 

Komentarze

Back to top