"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga – konstruktywną opozycją."
Woody Allen

Byliśmy żołnierzami 2002

bylismy zolnierzamiByliśmy żołnierzami (We Were Soldiers, reżyseria Randall Wallace, 2002)
Wietnam to najmniej chlubny incydent w historii Stanów Zjednoczonych. Trudno ten konflikt nazwać inaczej niż wielką amerykańską porażką.
Film Wallace'a opowiada o początku tej wojny... o bitwie w "Dolinie Śmierci" i o dowódcy Hal'u Moore (Mel Gibson). Początkowe sceny są mocno drażniące.. zbyt religijne, ale później dostajemy kapitalne kino wojenne. Nie jest to fikcyjna walka, ale prawdziwa bitwa, podczas której zginęło 155 Amerykanów oraz 403 Wietnamczyków (wikipedia). Znaczna część filmu to sceny bojowe, które zostały w znakomity sposób ukazane. Bardzo dobra jest też ścieżka dźwiękowa, patetyczna, zmuszająca do zadumy, ale nie jest zbyt nachalna Główny motyw zapada w pamięci.
W Byliśmy żołnierzami świetnie ukazano też kilka elementów wietnamskiego konfliktu, o których nie można zapominać: udział helikopterów w walkach, rola śmiercionośnego napalmu oraz udział dziennikarzy -to była pierwsza wojna relacjonowana "na żywo".
Najbardziej zapadła mi w pamięci scena kiedy to Moore nakazuje użyć kodu "złamana strzała". Oznacza to, że amerykański oddział wzywa do wsparcia wszystkie latające jednostki znajdujące się w pobliżu bitwy. Gdy to się dzieje jeden z przełożonych w sztabie pod nosem mówi "teraz już tego nie ukryjemy".

Film oczywiście polecam i oceniam na dziewięć. Sceny początkowe sprawiły, że dychy nie dam. 

9

Na wielki plus trzeba też zaliczyć sposób mówienia o wojskach koreańskich. Z szacunkiem.
Pewnie jeszcze nie raz go obejrzę.

Zwiastun

 

 

Komentarze

Komentarze Disqus