„Słowa mówią to, czego nie pokazują obrazy, obrazy pokazują to, czego słowa nie mówią”

Perry Nodelman

Searching -2018

searching

Searching - 2018;
- reżyseria: Aneesh Chaganty;
- scenariusz: Aneesh Chaganty, Sev Ohanian;
- wybrana obsada: John Cho, Debra Messing, Joseph Lee, Sara Sohn, Michelle La;
- gatunek: thriller.

Samotny ojciec wychowuje córkę. Pomimo trudności udaje się żyć bez ukochanej żony. Nie ma fajerwerków, ale wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Wszystko ulega zmianie gdy dziewczynka znika bez śladu. Nie odbiera telefonu, nie zabrała notebooka. Ojciec próbuje za wszelką cenę odnaleźć córkę. Czyni to za pomocą wyszukiwarki. Zyskuje dostęp do konta córki i próbuje, na podstawie jej internetowego życia, zdobyć informacje o dziewczynce. Szybko odkrywa, że tak naprawdę nie znał swojego dziecka. Nie była radosną dziewczynką a poza szkołą miała zainteresowania, profile społecznościowe, o których ojciec nie miał pojęcia. Czy poznanie córki przez pryzmat jej aktywności w social mediach pozwoli ją odnaleźć? Odpowiedź wydaje się oczywista, ale w tym filmie to nie jest takie proste. Chaganty dokonuje ostrego zwrotu akcji pokazując nam, że wszystko można zrozumieć w całkiem inny sposób. I tu trochę przeszarżował, ale nie chcę zdradzać fabuły.
Searching to przeciętny thriller, który wyróżnia sposób pokazania śledztwa. Większość akcji dzieje się za pomocą ekranów. Są to ekrany komputerów, telefonów, czaty, telewizja czy też nagrania monitoringu. Ciekawe zagranie, ale mnie mocno drażniło. Od lat powtarzam, że jest zwolennikiem tradycyjnej bezosobowej kamery, a w tym filmie niemal wszystko działo się z punktu widzenia jednej osoby, która cały czas była zapatrzona w ekran. I te bezustanne pikanie komunikatorów. To tak samo męczy jak kamera 'z ręki'. Doceniam sposób w jaki to zostało wykonane, ale osobiście nie przepadam za takimi eksperymentami w kinie.

searching scena
Na plus zaliczam ukazanie rozdźwięku pomiędzy tym co na żywo, a tym co jest w sieci. Czasem są to delikatne różnice, a czasem dwie totalnie odmienne sprawy.
W sieci wielu z nas prowadzi prawdziwe 'second life'. Drugie, ale to nie znaczy, że mniej prawdziwe, czy też bardziej sztuczne. Czasem maska towarzyszy nam w życiu 'realnym'.
Pomimo tego elementu całość nie wybija się ponad przeciętność.
Oceniam na sześć
szesc

Poniżej zwiastun

 

 

 

Komentarze

Komentarze Disqus