"Ja jestem człowiek spokojny, ale do czasu aż się zdenerwuję"
Kogel-mogel II

Ghost in the Shell - 2017

ghost in the shell

Ghost in the Shell - 2017;
- reżyseria: Rupert Sanders;
- scenariusz: Jamie Moss, Jonathan Herman, William Wheeler;
- wybrana obsada: Scarlett Johansson, Pilou Asbæk, Takeshi Kitano, Juliette Binoche, Michael Pitt, Peter Ferdinando;
- gatunek: thriller, akcja, science-fiction.

Nie znam się na anime. Jestem w tej materii całkowicie zielony. Nawet nie potrafię określić czy lubię, czy nie. Z taką kompletnie czystą kartą poszedłem na seans Ghost in the Shell. Zainteresował mnie szum medialny, który zrobił się wokół tego filmu. Poza tym główną rolę gra Scarlett, a kiedyś zaliczała się do moich ulubionych współczesnych aktorek.
Po seansie wiem, że w filmie Sanders'a wystąpiło w drugim planie kilka osób, na które powinienem zwrócić uwagę (Asbæk, Kitano, Binoche).
Akcja dzieje się w przyszłości. Major jest eksperymentem naukowym, połączeniem ludzkiego umysłu z ciałem robota. Jej zadaniem jest zwalczanie niebezpiecznych hakerskich ataków. Nie posiada rodziny, a jej przeszłość została wykasowana - ma to pozwolić na lepsze wykonywanie obowiązków. Podczas z jednej z misji dużo się dowiaduje o programie naukowym, którego efektem jest ona sama. Coś Wam to przypomina? Jak dla mnie jest wiele elementów zbieżnych z RoboCopem. W popkulturze jest wiele takich przypadków więc nie będę drążyć tematu, ale chcę podkreślić, że fabuła nie była sporym zaskoczeniem. Ghost in the Shell mógł nadrabiać stroną wizualną przyszłości. Poza niektórymi końcowymi kadrami, przedstawione miasto całkowicie do mnie nie dotarło.
ghost in the shell scena
Hologramy zasłaniające zniszczone mury, wszędzie technika ledopodobna i mnóstwo niekonsekwencji. W niektórych obszarach supernowoczesność, a w innych totalny zastój cywilizacyjny. Przyjętej konwencji zabrakło spójności (może tak miało być), która mocno mnie drażniła. Nie specjalnie przypadła mi do gustu gra Scarlett. No sobie biegała z bronią i nuda. Jej postać miała w sobie za mało dramatyzmu i rozterek. Pod tym względem RoboCop był o niebo lepszy. Za to mocną stroną filmu są wspomniani bohaterowie drugoplanowi. Asbæk jako żołnierz Sekcji 9 wypadł mega pozytywnie, zresztą równie świetnie wypadł Kitano. Obie postacie wyglądały jakby je żywcem przeniesiono ze świata kreskówki. Świetnym złagodzeniem twardych bohaterów i brzydkiej przyszłości była Binoche, która wcieliła się w naukowca - stworzyciela.
Te elementy minimalnie podnoszą notę. Ghost in the Shell w mojej ocenie jest przeciętnym filmem akcji z przypadkowymi dobrymi elementami.
Całość oceniam na słabe sześć.

sześć
Poniżej zwiastun.



 

Komentarze Disqus