"Nigdy nie byłem miły, ale postaram się być uroczy"
Kill Bill

Świadek oskarżenia - 1957

swiadek oskarzenia
Świadek oskarżenia,
(Witness for the Prosecution) - 1957;
- reżyseria: Billy Wilder;
- scenariusz: Larry Marcus, Billy Wilder, Harry Kurnitz;
- wybrana obsada: Tyrone Power, Marlene Dietrich, Charles Laughton, Elsa Lanchester;
- gatunek: dramat, kryminał, sądowy.

Poranne weekendowe poranki z kinem lat pięćdziesiątych na stałe wpisały się mój tygodniowy rytm dnia. Skoro i tak nie śpię to przynajmniej coś obejrzę. Tym razem los padł na pozycję z Dietrich. Przypadkiem jest to kolejny film, którego spora część akcji rozgrywa się na sali sądowej. Coś czuję, że niedługo sobie przypomnę Dwunastu gniewnych ludzi.


swiadek oskarzenia scena

Starszy, ceniony adwokat wychodzi ze szpitala. Niedawno miał zawał i lekarze zalecają by rzucił używki i zwolnił tempo życia i pracy. Adwokat się buntuje, ale wie, że to dla jego dobra. Już prawie myśli o emeryturze, ale natrafia się sprawa, która go niesamowicie intryguje. Zgłasza się do niego mężczyzna, który jest oskarżony o morderstwo kobiety. Wszystkie dowody wskazują przecinko niemu, ale sam twierdzi, że to wszystko fatalne nieporozumienie i że jest niewinny.
Zapowiada się trudna rozprawa. I nic więcej o fabule nie mogę napisać bo głos z offu po zakończeniu filmu mi tego zabronił. Powiem tylko, że seans dał mi dużo satysfakcji. Lubię rozprawy sądowe, które opierają się na merytorycznym sporze prawników, a w tym filmie mamy genialną konsekwencja zadawania pytań przez adwokata. Wisienką na torcie jest świetna intryga na zakończenie, która kończy się nieoczekiwanym rozstrzygnięciem.
Oceniam na dziewięć i zdecydowanie polecam. Nie lubicie filmów sądowych? To i tak warto - chociażby dla śpiewającej Dietrich.
dziewięć
Poniżej zwiastun

 

 

Komentarze

Komentarze Disqus