"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga – konstruktywną opozycją."
Woody Allen

Robot i Frank - 2012

plakat do filmuRobot i Frank (Robot & Frank, reżyseria Jake Schreier, 2012)

Stali czytelnicy bloga wiedzą już, że mam wielką słabość do filmów o robotach.. ich samoświadomości, a także roli w naszym przyszłym życiu. Nie są ważne efekty specjalne, liczy się głównie pomysł na scenariusz. W tym cała magia. Dlatego tak bardzo spodobał mi się serial Prawdziwi.
Pierwsze sceny Robota i Franka bardzo mi ten tytuł przypominały.. nikt na siłę nie próbował udawać, że robot ma zawiasy, mechanikę - wszystko było kwestią umowną. Przyszłość. Staruszek, który sobie nie radzi z samodzielnością dostaje w prezencie robota, która ma go wyręczać w codziennych obowiązkach.. Frank (Frank Langella) jest początkowo niechętny, ale z czasem zaprzyjaźnia się z nowym kompanem.. z niezłego dramatu science-fiction film zaczyna się przeradzać się w nieudolną komedię kryminalną.. jak można było spieprzyć tak fajny pomysł? Nie ukrywam, że to ma swój urok.. ale oczekiwania były zgoła inne. Wątek kryminalny był całkowicie zbędny.
Film poza robotyką porusza też jeszcze jeden temat.. rolę bibliotek w społeczeństwie przyszłości.. fajny temat, ale w filmie pokazany wg wizji rodem z lat osiemdziesiątych - gdzie zachłyśnięcie możliwościami elektronicznymi sprawiło, że futuryści chętnie palili książki i likwidowali biblioteki. Mam wrażenie, że teraz są inne prognozy... a może naiwnie się mylę..
Całość oceniam na mocne sześć.
sześć
Mimo paru dobrych wrażeń drażniące elementy nie dały o sobie zapomnieć.. czasem gmatwanie akcji nie wychodzi na dobre.
W drugim planie wystąpili: James Marsden, Liv Tyler oraz Susan Sarandon (trudno uwierzyć, że ma tyle lat).
Zwiastun

 

Komentarze Disqus