"Twoje zdrowie, mała."
Humphrey Bogart

Gra o honor - 1998

gra o honorGra o honor (He Got Game, reżyseria Spike Lee, 1998)

Jake (Denzel Washington) odsiaduje wyrok za morderstwo. Pewnego dnia dostaje od naczelnika więzienia propozycję skrócenia kary. Jedyne co musi zrobić to namówić swojego syna (Ray Allen), który jest bardzo dobrze rokującym koszykarzem, by wybrał odpowiednią uczelnię (Alma Mater gubernatora).
Film Lee jest wielopłaszczyznowy. Z jednej strony mamy opowieść o pozyskiwaniu zawodników koszykówki. Zdolne dzieciaki są kuszone wielkimi (tak im się wydaje) pieniędzmi, luksusem, seksem.. jeśli nie da się ich przekupić to próbuje się rodziców.. Wszystkie chwyty są dozwolone by tylko zwerbować młode talenty.. Narodowa dyscyplina sportu ma bardzo brudne zaplecze. Z drugiej strony Gra o Honor porusza temat warunkowych zwolnień z więzienia.. gubernatorzy mają w tej materii bardzo duże pole manewru.. które często wykorzystują do swoich celów.. jestem zwolennikiem zwolnień warunkowych, ale nie jestem przekonany by to tak powinno wyglądać. Trzeci poziom to relacja ojciec - syn. Relacja, która zawsze przeobraża się w pewną rywalizację, próbę sił. Bezustanne prężenie muskułów.. i w ten sposób przechodzimy w czwarty, chyba najważniejszy poziom filmu. Jest nim zdolność do przebaczania. Czy syn może wybaczyć swojemu ojcu, że zabił swoją żonę (celowo tego wcześniej nie pisałem)? Nie wiem.. może tak..
Poruszonych ważnych tematów w filmie jest więcej.. ale te wydały mi się najistotniejsze.
Gra o Honor dostaje dziewięć. Polecam.


dziewięć

Powoli zamykam filmografię Denzela i jestem pod coraz większym wrażeniem jego filmowego dorobku.

Zwiastun

 

Komentarze Disqus