"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

  • House of Cards - sezon 5

    house of cards s 5

    House of Cards;
    - sezon 5, Netflix, 2017;
    - twórcy: Beau Willimon;
    - wybrana obsada: Kevin Spacey, Robin Wright, Boris McGiver, Jayne Atkinson, Mahershala Ali, Michael Kelly, Kim Dickens, Lars Mikkelsen;
    - gatunek: dramat, polityczny.

    Zabieram się za zaległe notki. Na pierwszy ogień idzie piąty sezon House of Cards. Media żyją zamieszaniem wokół Kevin'a Spacey'a - nie będę wnikać w jego postawę moralną, ale faktem jest, że Netflix zakończył współpracę z tym aktorem. Myślę, że przez parę lat nie zobaczymy go na ekranie. Jest to najprawdopodobniej koniec z House of Cards. Chociaż nigdy nic nie wiadomo i tytuł może nadal istnieć z Robin Wright w roli głównej. Oby tak się nie stało. W mojej ocenie formuła serialu się wyczerpała o czym świadczy poziom piątego sezonu.

     

  • Blade Runner 2049 - 2017

    blade runner 2049

    Blade Runner 2049 - 2017;
    - reżyseria: Denis Villeneuve;
    - scenariusz: Hampton Fancher, Michael Green;
    - muzyka: Benjamin Wallfisch, Hans Zimmer;
    - wybrana obsada: Ryan Gosling, Harrison Ford, Ana de Armas, Jared Leto, Robin Wright, Dave Bautista, Mackenzie Davis, Sylvia Hoeks, Lennie James;
    - gatunek: science fiction, thriller.

    Nie lubię pisać o filmach, o których wszystkie media wokół trąbią. Każdy ma swoje zdanie a i machina promocyjna sprawnie działa. Mimo to coś wypada napisać - chociaż nie będzie to nic odkrywczego.
    Na Blade Runner'a 2049 nie planowałem iść. Chciałem najpierw przypomnieć sobie oryginał, a poza tym długość filmu mocno mnie odpychała. Wiem, że nie robi się już produkcji 90-minutowych, ale film blisko trzygodzinny to lekka przesada. Mimo to trafiłem do kina w pierwszym tygodniu wyświetlania.
    Po seansie jestem zachwycony. Powiem więcej, cieszę się, że obejrzałem ten film bez odświeżenia kultowego Łowcy androidów z 1982 roku. Obraz Villeneuve to ambitne i znakomicie zrealizowane kino science fiction. Krytycy tej produkcji twierdzą, że jest za mało akcji, że są dłużyzny, że słabo są słabo rozpisane dialogi i postacie. Absolutnie się z tym nie mogę zgodzić. To tylko pozory. Jeśli skupimy się tylko na głównym wątku w postaci poszukiwaniu dziecka cyborgów to faktycznie film można odebrać jako nudny, ale na ekranie dzieje się dużo więcej. Przede wszystkim należy spróbować wyjść poza ramy historii (o której nie będę tu pisać) i trochę uwagi poświęcić rzeczywistości z 2049 roku.

     

  • Wonder Woman - 2017

    wonder woman

    Wonder Woman - 2017;
    - reżyseria: Patty Jenkins;
    - scenariusz: Allan Heinberg;
    - wybrana obsada: Gal Gadot, Chris Pine, Connie Nielsen, Robin Wright, David Thewlis, Danny Huston, Saïd Taghmaoui, Ewen Bremner;
    - gatunek: akcja, science fiction.

    Kolejny film z uniwersum DC, jednocześnie pierwszy, który został ciepło przyjęty przez krytyków oraz widzów. Wielu z nich porównuje ten tytuł z filmami Marvel'a, wskazują podobieństwa, różnice, a ja się pytam po co takie porównania. Świat DC jest całkiem inaczej skonstruowany, a jego bohaterowie mają dużo więcej ludzkich cech. Jedyne co je łączy to to, że są science fiction i że są wieloletnimi seriami. Na tym koniec podobieństw. Nie ma potrzeby porównywać i wartościować.
    Wonder Woman to historia o początkowych losach Diany, córki Zeusa, która żyje bezpiecznie na ukrytej wyspie. Jej przeznaczeniem jest walka z przyrodnim bratem Aresem. To starcia dojdzie gdy wybuchnie wielka wojna. Dziewczyna opuszcza rodzinny dom i udaje się do ogarniętej wojną Europy. Poszukuje osoby, która jest odpowiedzialna za ten wielki rozlew krwi. Jest zaskoczona rozmiarem wojny, w której nie liczy się honor, często cierpią cywile, a generałowie i przywódcy wolą rozmawiać niż likwidować zagrożenie. Wonder Women to opowieść o niewinnej dziewczynie, która poznaje brutalny świat dorosłych. Wiara w miłość i dobroć ludzi przeciwko brutalnej wojnie. Na szczęście ma współtowarzyszy, którzy wierzą (czasem niechętnie) w te same wartości co Diana.
    Seans bardzo mi się podobał, ale podejrzewam, że główna w tym zasługa Gal Gadot, która niesamowicie wypadła w roli Diany. Dziewczyna przyciągała wzrok - co w pewien sposób pozwoliło zatuszować niezbyt udane efekty specjalne w drugiej połowie filmu.

     

  • House of Cards - Sezon 4

    house of cards s 4
    House of Cards;
    - sezon 4, Netflix, 2016;
    - twórcy: Beau Willimon;
    - wybrana obsada: Kevin Spacey, Robin Wright, Boris McGiver, Jayne Atkinson, Mahershala Ali, Michael Kelly;
    - gatunek: dramat, polityczny

    Nie ukrywam, że traktuję House of Cards jako produkt znakomicie zrealizowany, ale scenariuszowo niezbyt oryginalny. Było wcześniej kilka znakomitych pozycji, które bez zaplecza promocyjnego przeszły bez echa. Trzeci sezon mnie rozczarował i miałem obawy, iż serial już nie osiągnie poziomu z pierwszego sezonu.
    Na szczęście scenarzyści w porę się zorientowali, że potrzebują nowego elementu, który popchnie akcję do przodu. Elementu, który doda większęj dramaturgii. Czwarty sezon rozpoczyna się od konfliktu (brawo). Prezydent Underwood musi zmierzyć się z przeciwnikiem, który zna go na wylot. W końcu wykorzystano potencjał drzemiący w Claire Underwood i szkoda tylko, że nie zrobiono z tego konfliktu motywu przewodniego na cały sezon. Po kilku epizodach małżeństwo znów jednoczy siły i wspólnie walczy o reelekcję.
    W tle tej walki pojawiają prawdziwe problemy współczesnego świata: terroryzm, ceny ropy, upadająca (ale potrzebna silna) Rosja, prawo dostępu do broni czy też kwestia wykorzystania danych, które zostawiamy w sieci do celów politycznych. Za te wątki należą się słowa uznania. Natomiast raziło mnie w tym sezonie lokowanie produktu. Trochę za dużo Samsunga i Agar.io. Można było zrobić to bardziej subtelnie.

     

  • House of Cards - Sezon 3

    plakat promujący trzeci sezon
    House of Cards;
    - sezon 3, Netflix, 2015;
    - twórcy: Beau Willimon;
    - wybrana obsada: Kevin Spacey, Robin Wright, Kate Mara, Mahershala Ali, Michael Kelly;
    - gatunek: dramat, polityczny.

    No to mamy pierwszą notkę w 2016 roku. Przypadkiem trafiło na czołową produkcję Netflixa. Ponoć ten rok ma należeć do tej stacji - planowana ekspansja na 200 krajów może zrewolucjonizować rynek medialny na świecie. Rynek muzyczny jasno wskazuje, że plan Netflixa ma spore szanse na powodzenie. Rozsądny abonament może skutecznie ograniczyć piractwo internetowe.. od lat uważam, że ludzie chcą mieć dostęp do światowych produkcji, są gotowi za to zapłacić, ale cena nie może być zbyt wygórowana..
    Wracając do tematu tej notki. Trzeci sezon HoC mnie rozczarował. Underwood jest prezydentem, ma władzę, ale wie, że to jest ulotne. Niedługo kolejne wybory a do nich musi się odpowiednio przygotować. Brakuje mu przyjaciół, zaplecza, tylko Claire stoi za nim murem.. czasem... Jak dla mnie ten sezon był mocno nierówny. Stanowczo za mało w nim wielkiej polityki, planowania, kalkulowania, a stanowczo za dużo problemów z życia osobistego prezydenta Underwooda. Rozumiem podkreślenie relacji łączących parę prezydencką, ale od tego serialu oczekiwałem czegoś innego. W sezonie najmocniejszą stroną były relacje pomiędzy Ameryką a Rosją. Postać Petrov'a jest niesamowicie intrygująca. Chętnie bym obejrzał spin-off House of Cards, którego akcja działaby się w Rosji. Inna rzeczywistość, mentalność, problemy polityczne, ale jeden wspólny mianownik. Dążenie do władzy - władza jako cel sam w sobie. Jeśli kiedyś powstanie taki serial, to pamiętajcie, że to był mój pomysł.

     

  • House of Cards - sezon 2

    plakatHouse of Cards (Beau Willimon, Netflix, Sezon 2, 2014)

    Miejmy to za sobą.. dziś jest sporo publikacji na temat trzeciego sezonu tego serialu.. recenzje, analizy, zachwyty, dostępności serialu i kwestia piractwa. Jest to dobra okazja by napisać kilka słów o sezonie drugim, który ostatnio skończyłem oglądać..
    Nadal nie rozumiem zachwytu ludzi, którzy oglądają ten serial.. jest bardzo dobry, ale do genialności mu daleko. Sezon drugi utwierdził mnie w przekonaniu, że były (są) lepsze pozycje. Miałem nadzieję, że po niezłym pierwszym sezonie drugi rozłoży mnie na łopatki. Nic takiego nie miało miejsca. Jestem rozczarowany. Jest więcej knucia, ale jego poziom na abstrakcyjny wymiar. Współzależności pomiędzy polityką a mediami zostały wypchnięte przez wątki związane z agencjami rządowymi. Myślę, ze serial dryfuje w złym kierunku. Historia Underwooda (Kevin Spacey) zaczyna mnie nudzić.. o wiele bardziej fascynująca wydaje się jego żona Claire (Robin Wright) - jest bardziej wyrazista i posiada większe pole rozwoju postaci.. Sezon drugi w mojej ocenie jest ciut słabszy niż pierwszy, ale utrzymuje notę. Osiem.

    osiem
    Może trzeci będzie bardziej intrygujący? - Niestety wiem, że raczej nuda się zapowiada (te spoilery w necie)
    Mam ochotę drugi raz obejrzeć Boss'a.

     

  • House of Cards - sezon 1

    plakatHouse of Cards (Beau Willimon, Netflix, Sezon 1, 2013)

    W końcu wrzuciłem na tapetę jeden z najbardziej popularnych współczesnych seriali. Pierwszy sezon House of Cards za mną i jestem troszkę rozczarowany. Jest genialny Kevin Spacey, zachwycająca Robin Wright, polityczne intrygi.. płynna granica pomiędzy władzą a mediami.. to wszystko mi się podoba i jest w tym serialu na bardzo dobrym poziomie, ale tych wszystkich zachwytów nad jego oryginalnością nie rozumiem. Jest sporo tytułów, które opowiadają o kulisach politycznego życia. Wystarczy przypomnieć polską Ekipę lub duński Borgen czy też miniserial Political Animals. Można powiedzieć, że ich główni bohaterowie nie są tak bezwzględni i skuteczni jak Underwood, ale o wiele lepiej ukazują mechanizmy działania władzy. Jeśli chodzi o bezwzględność to mogę polecić Boss'a - znakomity tytuł o chicagowskim burmistrzu. Wiele elementów znanych z House of Cards występuje już w tym tytule.
    Historia Underwooda przypadła mi do gustu i pewnie niedługo zaliczę drugi sezon.. ale nie dostrzegam w tym tytule tej świeżości o której wielu recenzentów pisze. Może drugi sezon bardziej mnie zachwyci. Może rozwinie skrzydła.. może mnie jeszcze zaskoczy?
    Oceniam na osiem

    osiem

    W drugim planie wystąpili: Kate Mara, Mahershala Ali, Michael Kelly, Corey Stoll.

     

  • Bardzo poszukiwany człowiek - 2014

    plakat do filmuBardzo poszukiwany człowiek (A Most Wanted Man, reżyseria Anton Corbijn, 2014)

    Philip Seymour Hoffman wciela się w rolę agenta wywiadu (Bachmann), który ma na celu odnalezienie poszukiwanego Issy (Grigoriy Dobrygin), który nielegalnymi kanałami przedostał się do Hamburga i próbuje odebrać wielomilionowy spadek po swoim ojcu. Nikt nie wie jakie zamiary ma Issa, ale jest podejrzenie, że może być powiązany z ugrupowaniami terrorystycznymi. Bachmann jest doświadczonym agentem i przez wiele lat pracy nauczył się, że czasami uczucia i domniemanie niewinności muszą iść na bok. Liczy się tylko bezpieczeństwo mieszkańców miasta. Zdaje sobie również sprawę, że łapanie "płotek" mija się z celem - należy ich werbować i szukać dojścia wyżej. Wszystkie środki są dozwolone. Bardzo poszukiwany człowiek nie epatuje szybkimi pościgami, scenami akcji. Przeważa cicha obserwacja i planowanie kolejnych kroków. Spokojna narracja daje więcej miejsca na budowanie gry aktorskiej. Philip wypadł jak zwykle niesamowicie. Wygląda przeciętnie, podniszczona marynarka, zmęczona twarz i postura, która przypomina zwykłego emeryta. Absolutnie nie przypomina agenta, który ma spore wpływy i żelazne nerwy. Pamiętacie Soul'a z Homeland? Taki typ, tylko bardziej "europejski".
    W drugim planie zagrali Willem Defoe (bankier), Rachel McAdams oraz Robin Wright.
    Ekranizacja powieści Johna le Carré dostaje ode mnie osiem.
    osiem
    Myślę, że dla Hoffmana warto ten film obejrzeć.

     

  • Spisek 2010

    spisek plakatLubię filmy, które przybliżają mi Stany Zjednoczone, dzięki którym bardziej ją rozumiem, które przedstawiają początki tego kraju.
    Do takich filmów zaliczyć możemy Spisek - Conspirator, The (reż. Robert Redford, 2010).
    Akcja rozgrywa się tuż po zabójstwie prezydenta Lincolna. Ameryka jest podzielona i pilnie potrzebuje kozła ofiarnego. Osią akcji jest proces Mary Surratt (Robin Wright), która zostaje oskarżona o współudział w spisku. Jej obrońca (James McAvoy) początkowo nie wierzy w jej niewinność, ale z czasem zaczyna mieć wątpliwości. Czy była winna ? Nie wiemy, ale doskonale widzimy, że machinę sądowniczą niespecjalnie to interesuje. Jest potrzeba uspokojenia potrzeby zemsty, a wyrok nie jest wynikiem sprawiedliwości. Czy od tamtych czasów coś się zmieniło ? Czy można skutecznie się bronić, gdy głównym oskarżycielem jest państwo, a oskarżycielem posiłkowym społeczeństwo ?
    Świetnie zrealizowanie kino prawnicze.
    Kolejny dowód na to, że o historii Stanów Zjednoczonych najlepiej opowiadają aktorzy, którzy zostali reżyserami.
    Spisek oceniam na dziewięć.

    9