"Nie żałuj, nig­dy nie żałuj, że mogłeś coś zro­bić w życiu, a te­go nie zro­biłeś. Nie zro­biłeś, bo nie mogłeś."
Stanisław Lem

  • Na linii ognia - 1993

    na linii ognia

    Na linii ognia,
    (In the Line of Fire) - 1993;
    - reżyseria: Wolfgang Petersen;
    - scenariusz: Jeff Maguire;
    - wybrana obsada: Clint Eastwood, John Malkovich, Rene Russo, Dylan McDermott, Gary Cole, Fred Dalton Thompson, John Mahoney;
    - muzyka: Ennio Morricone;
    - gatunek: dramat, sensacyjny.

    Frank od dziesięcioleci pracuje w Secret Service. Był jednym z ochroniarzy podczas tragicznych wydarzeń w Dallas, gdzie zginął Kennedy. Pomimo traumy nadal służy kolejnym prezydentom USA. Mija trzydzieści lat. Urzędujący prezydent prowadzi kampanię, a do Secret Service dochodzi informacja, że będzie próba zamachu. Potencjalny zamachowiec nie jest przypadkowym szaleńcem - to doświadczony morderca (Mitch), który potrafi łatwo zmieniać tożsamości. Niebezpieczeństwo jest bardzo realne zwłaszcza, że morderca jasno sygnalizuje, że doskonale zna Franka i chce dać mu się wykazać. Mężczyźni rozpoczynają grę, w której stawką jest życie prezydenta.

     

  • Epidemia - 1995

    epidemia
    Epidemia,
    (Outbreak) - 1995;
    - reżyseria: Wolfgang Petersen;
    - scenariusz: Robert Roy Pool, Laurence Dworet;
    - wybrana obsada: Dustin Hoffman, Morgan Freeman, Rene Russo, Cuba Gooding Jr., Kevin Spacey, Donald Sutherland;
    - gatunek: dramat, thriller, akcja.

    Niedawny seans Inwazji przypomniał mi inny film o wirusie. Epidemię widziałem już kilka razy, ale cały czas mam sentyment do tego filmu. Może to z powodu małpki?
    W 1967 roku w Zairze pojawia się bardzo niebezpieczny wirus, który ma stu procentową śmiertelność. Amerykańskie wojsko postanawia brutalnie rozwiązać problem i zrzuca dużą bombę na miejsce występowania zarażenia.
    Akcja przenosi się do czasów współczesnych. W kilku miejscach znów pojawia się odmiana tego bardzo niebezpiecznego wirusa. Trochę zmutował - nadal jest śmiertelny, ale dużo łatwiej się nim zarazić niż w 1967 roku. Siedliska choroby zostają otoczone wojskową "opieką", a lekarze pracują nad szczepionką. Nie mniej ważne jest poznanie przyczyn nagłej epidemii - odnalezienie pacjenta zero jest jednym z kluczowych zadań.

     

  • Praktykant - 2015

    plakat promujący
    Praktykant
    (The Intern) - 2015;
    - reżyseria: Nancy Meyers;
    - scenariusz: Nancy Meyers;
    - wybrana obsada: Robert De Niro, Anne Hathaway, Rene Russo, Adam DeVine, Zack Pearlman;
    - gatunek: komedia, dramat.

    Ben prowadził bardzo intensywne życie zawodowe, ale przyszedł czas na emeryturę. Nadmiar wolnego czasu nie daje mu szczęścia, a wręcz przeciwnie, sprawia, że zaczyna się nudzić. Postanawia zmienić coś w swoim życiu i zatrudnia się jako praktykant w sklepie internetowym, który z małego interesu zaczyna przekształcać się w prężnie działający biznes pod kierownictwem ambitnej i zapracowanej Jules.
    Chyba już się domyślacie na czym będzie się opierać główna oś akcji? Zderzenie totalnie różnych światów.. spokojny, szarmancki Ben, który przez lata pracował w jednej firmie, a w życiu prywatnym miał tylko jedną żonę, a z drugiej strony zdziecinniali chłopcy, chwilowe romanse, praca ponad miarę i niesamowita ulotność tego co nas otacza. Jaki klarowny podział.. rozumiem, że uproszczenia są potrzebne, dzięki nim łatwiej można prowadzić narrację, Doskonale to rozumiem i nawet akceptuję. Uważam, że obecnie młode pokolenie żyje na zbyt wygórowanych obrotach, które kiedyś przyniosą negatywne skutki i gdyby fabuła konsekwentnie trzymała się tej linii fabularnej to film dostałby ode mnie znacznie wyższą notę. Niestety w drugiej połowie filmu pierwsze nuty zaczynają grać sprawy sercowe - zderzenie cywilizacji pod naporem miłości odchodzi do lamusa.. trudno też nie odnieść wrażania, że reżyserka nie przepada za kobietami odnoszącymi zawodowe sukcesy. Powiedzmy sobie otwarcie - Praktykant ma kilka dobrych momentów, jest czarujący De Niro, ale też irytujący głos Hathaway. Jako całość szybko popadnie w zapomnienie. Podejrzewam, że i w telewizji będzie rzadkim gościem..

     

  • Wolny strzelec - 2014

    plakat do filmuWolny strzelec (Nightcrawler, reżyseria Dan Gilroy, 2014)

    No to rozpoczyna Oscarowy wyścig. Pora zweryfikować konkursowe propozycje. Wyrobić sobie zdanie. Na pierwszy ogień idzie Wolny strzelec, w którym Jake Gyllenhaal zagrał główną, tytułową rolę. Jest to rzecz o przypadkowym fotoreporterze, który dla zdobycia ciekawego materiału powoli przekracza kolejne granice. Część z nich budzi wątpliwości moralne, ale dla dziennikarzy goniących za newsem ich łamanie jest chlebem codziennym. Fotoreporterskie hieny przeszkadzają w działaniach służb, naruszają prywatność pokrzywdzonych, ale przede wszystkim mają w głębokim poważaniu traumę osób uczestniczących w szokujących zdarzeniach. Taka telewizja. Ludzie chcą oglądać kroniki kryminalne. Zajmują one coraz większą część ramówki telewizyjnej. Nie liczy się refleksja, kontekst - priorytetem jest szok, krew i chwilowy skok adrenaliny. Nie inaczej jest w naszej telewizji - jej głównym celem wydaje się być ogłupianie widza. To smutna niestety refleksja.
    Wolny strzelec do bardzo dobra rola Gyllenhaal'a, ale przede wszystkim ważny głos w sprawie współczesnych mediów.
    Jedna z ciekawszych pozycji 2014 roku. Oceniam na mocne osiem.
    osiem