"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Ścinki 29 - dlaczego tak wysoko?

  • Odsłon: 1426

dlaczego nota
W krótkim czasie miałem kilka rozmów (za które dziękuję), które miały jeden wspólny mianownik. Ponoć zawyżam swoje oceny filmów? Faktycznie wysoko oceniam dosyć wysoko, ale ten stan rzeczy ma kilka powodów: 

- zauważyliście, że praktycznie nie ma u mnie ocen poniżej czterech? Jestem przekonany, że tak. To wynik wstępnej selekcji filmów, które trafiają na mój ekran. Nie oglądam niszowych amatorskich produkcji, staram się też unikać rzeczy, które nie są w moim guście i których poziom może dawać sporo do życzenia. Jeśli obejrzałem film i oceniłem go na poniżej pięć to znaczy, że zmarnowałem swój czas - a tego nie lubię. Wyobraźcie sobie, że obok filmów, które obejrzałem jest kilkakrotnie więcej pozycji, których nie miałem ochoty tykać. Kino to cały czas dla mnie hobby, nie polega na zaliczaniu wszystkich pozycji, które są dostępne.



- moja nota to nie jest obiektywna ocena filmu, ale bardziej próba określenia emocji, które seans wyzwolił. Jeden film w różnych okolicznościach może mieć różne noty. Jestem przekonany, że główną wartością kina jest zdolność oddziaływania na widza. Na każdego działa coś innego i trudno doszukiwać się obiektywnej skali. Czasem marna, przewidywalna fabuła może mieć większą siłę oddziaływania niż dopieszczone dzieło reżysera-artysty.

- ostatnio z dystansem podchodzę do ocen krytyków i niby znawców kina. Sam, mimo studiów w tym zakresie, nie uznaję się znawcę, ale mam doskonałą świadomość, że każdy kinomaniak ma swoje preferencje, doświadczenia i inne oczekiwania względem filmu. Poza tym trzeba jasno powiedzieć - znaczna część recenzji jest pisana na zamówienie. Czasem blogerzy nieświadomie dają się wkręcić w machinę promocyjną - co zresztą miało miejsce przy ostatnim sezonie Gry o tron. Śmieszą mnie niektórzy "krytycy filmowi", którzy wytykają błędy niektórym produkcjom, a ich znajomość kina ogranicza się do "po 2010 roku" oraz produkcji Marvela.
- moje oceny wynikają też z moich upodobań i jasno się do tego przyznaję. Czasem otwarcie piszę, że nota jest zawyżona bo coś tam.. Drażni mnie natomiast bezkrytyczne uznawanie za genialne filmów, cykli, które są klasyfikowane jako kultowe. Jest presja by pozycje szanowane oceniać wysoko - przecież tak wypada. Tu się budzi moja przekorna natura, która mówi "Jak to zachwyca, skoro nie zachwyca" ?
Takie pozycje mają u mnie na starcie ciężej.

- niektóre moje seanse są przypomnieniem filmów, które widziałem wiele lat temu. Trudno tu o świeżość pierwszego poznania fabuły. Czasem to działa na plus, czasem na minus. Nota jest wypadkową wspomnień, oczekiwań i bieżących emocji towarzyszących oglądaniu.

Stali moi czytelnicy wiedzą jakie kino lubię. Wiecie, że jestem cięty na "wydmuszki". Sporo z Was mam wśród znajomych na portalu filmowym (nazwy nie wymienię bo niby mogę reklamować;p) i widzę, że mamy podobne gusta. Gdy patrzę na Wasze oceny to wyobrażam sobie jak dany film odbieracie. Znając Wasze upodobania próbuję "obliczyć" czy film, który właśnie obejrzeliście, przypadnie mi do gustu. Patrzę na notę, dzielę przez osobę, mnożę przez gatunek, i dodaję premię za coś tam i jakoś to wychodzi. Jestem przekonany, że tak samo odbieracie moje noty.

W zasadzie nie wiem po co tyle piszę. Nie wierzę w obiektywne wartość wytworów kultury (w tym filmów). Co więcej, jestem przekonany, że w różnorodności percepcji danego dzieła jest najlepsza frajda. Otwórzmy się na emocje i dyskutujmy. Lubisz westerny? Melodramaty lat czterdziestych? Powiedz dlaczego - może się dam przekonać..