"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Ścinki 25 - szacun

  • Odsłon: 1780

szanuj
Tak sobie obserwuje to co się dzieje wokół mnie, zarówno na scenie politycznej, społecznej, ale także w osobistej. Powoli zaczynam w tym wszystkim znajdować jeden wspólny mianownik. Do głosu dochodzą ludzie, którzy istotę swojego życia sprowadzają do krytykowania wszystkiego wokół. W tej postawie przedmiot krytyki nie ma znaczenia. Oceniając i krytykując czyjąś pracę, osiągnięcia, światopogląd te osoby budują swoje poczucie własnej wartości. Takie myślenie można sprowadzić do tezy - skoro wszystko wokół jest złe i byle jakie to znaczy, że ja jestem wspaniały. Nikt nie jest alfą i omegą, ale budowanie swojego ego na krytyce innych jest w pewien sposób żałosne, smutne i przede wszystkim całkowicie mi obce światopoglądowo.


Malutki przykład
Nie jestem fanem Lecha Wałęsy. Pycha byłego prezydenta sprawia, że nigdy za nim nie przepadałem i to w kontekście nowych "faktów" z jego życia nie ulega zmianie. Nie zmienia się także moja ocena jego roli w trybach historii. Może podpisał, może nie. Może donosił, może nie. Nie chcę tego oceniać bo sam nie wiem jakbym się zachował w tamtych latach. Może bym się zaszył w domu, w pracy i starał się nie wychylać, może byłbym biernym obserwatorem zmian, a może stanąłbym na barykadach. Nie wiem tego i dlatego nie mam zamiaru oceniać. Niezmiernie dziwi mnie natomiast postawa osób, które żyły w tamtym czasie i biernie przyglądały się sytuacji a teraz tak stanowczo oceniają tych którzy działali. Moim zdaniem średnio mają do tego prawo. Jest miejsce na dyskusje, wymianę poglądów, analizy historyczne, ale nie w takim klimacie. 
Jeśli czegoś się nie robiło, nie potrafi, nie ma doświadczenia to jakim prawem się ocenia? 
Może lepiej zachować więcej dystansu, szacunku, a przede wszystkim skupić się na swoich działaniach? Budować swoje poczucie wartości oparte na wiedzy, doświadczeniu, chęci poznawania i odkrywania świata. Budować relacje z ludźmi, w ramach których rywalizacja i postawienie na swoim ma drugorzędne znaczenie.
Mam wrażenie, że to tylko moje mrzonki. Ostatnie wydarzenia dowodzą jednoznacznie, że chyba faktycznie jestem utopistą nieprzystosowanym do obecnego świata.