"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Drive - dokąd to zmierza?

  • Odsłon: 2103

Drive (2011, reż. Nicolas Winding Refn)
Miałem wielkie oczekiwania związane z tym tytułem, zapowiadała się świetna historia z dynamicznymi pościgami, które miały wbijać w fotel. Niestety nic z tych rzeczy nie miało miejsca.
Drive nie jest złym filmem. Wolne tempo akcji, przyzwoita gra aktorska (Ryan Gosling, Carey Mulligan, Ron Perlman) to mocne atuty produkcji.

Nawet sceny pościgów są dobrze zrealizowane - tylko dlaczego ich tak mało ?
Największym mankamentem tej produkcji jest fabuła.
Po zakończeniu seansu, miałem wielki niedosyt, a w głowie nurtowało się pytanie : po co to wszystko ?

Uczciwie muszę przyznać, że jest interesujący (smutny) klimat, ale donikąd on nie prowadzi. 
Fabuła w strzępach i na dobrą sprawę wielu wątków reżyser w finale nie domyka.

Zakończenie rozczarowuje.

Nie kupuję tego.
Gdyby nie Gosling to film dostałby szóstkę - teraz daję siedem, ale nie wiem czy za kilka dni nie będę tego żałował.


Gdzieś czytałem, że ten film jest w klimacie Tarantino.

Nie dajcie się zmanipulować.

To, że na ekranie jest kilka brutalnych i krwawych scen o niczym nie świadczy.
Drive można obejrzeć, ale nie jest to kino obowiązkowe.
Chcecie pościgów ? Obejrzyjcie Transportera albo Ronina.


Zwiastun