"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

War Horse - Czas wojny

  • Odsłon: 2527

War Horse (2011, reż. Steven Spielberg)


Jest to spóźniona recenzja, gdyż film widzieliśmy już jakiś czas temu, ale myślę, że warto o nim napisać.

War Horse do polskich kin wszedł pod kompletnie nietrafionym tytułem : Czas Wojny.

Czy dystrybutorzy mieli pojęcie o czym jest ten film?
Na wstępie zaznaczę, że najnowsza produkcja Spielberga mi się bardzo podobała.


Krytycy powiedzą, że to patetyczny wyciskacz łez, że ten film niczym nie zaskakuje i jest przewidywalnym kinem familijnym.
W pełni się z nimi zgadzam, ale nie traktuję tego jako wady filmu. Poszliśmy do kina na historię o przyjaźni konia (Joey) i chłopca (Jeremy Irvine), przyjaźni, która mimo skomplikowanych okoliczności wygrywa.
Dokładnie to otrzymaliśmy. Było wzruszająco (wręcz ckliwo), trochę śmiesznie i niesamowicie widowiskowo.
Wspomniana widowiskowość nie opierała się na super efektach specjalnych realizowanych techniką komputerową, ale bazowała na pracy kamery i kompozycji kadru. Bardzo dobrze ukazano okrucieństwa pierwszej wojny światowej .
Janusz Kamiński zrobił kawał dobrej roboty.
Lubicie stare filmy Stevena ? Jeśli tak, to War Horse jest produkcją dla Was.
Ja lubię i dlatego Czas wojny oceniam na dziewięć.

 

 

PS-doskonale pamiętam, że Spielberg kilka razy w tym filmie przesadził i pojechał po bandzie, ale można mu to wybaczyć ;)
Zwiastun