"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

W Butach, ale bez jaj

  • Odsłon: 1944

Kot w Butach (reż. Chris Miller, 2011) to produkcja bardzo słaba. Miała być to animacja pełna humoru i polotu, garściami nawiązująca do przygód zielonego ogra. Twórcom Kota wydawoło się, iż wystarczy zapożyczyć jednego (całkiem udanego) bohatera z zarabiającej miliony kreskówki, aby odnieść sukces. Całkowicie zapomniano o zmyślnej fabule, drugim planie czy też humorze. To, co nam przedstawili, to tylko marne popłuczyny po Shreku.

Cała fabuła jest nudna i przewidywalna. Za to minus. Kolejny za drażniącą narrację pierwszoosobową. Co się stało z tym uroczym Kotem ze Shreka ? Ten niby wygląda tak samo, ale gada jakby za dużo kłaczków się najadł. Kolejni bohaterowie też nie są lepsi. Tu największego minusa dostaje Jajo. Kto to w ogóle wymyślił, by bohaterem był kawałek śniadania ?? Co to jest Dizzy Return ? Nie podoba mi się to. Humor też mi się nie podobał, w Shreku był o wiele bardziej przemyślany i inteligentniejszy. 

Całość oceniam na pięć.

Pierwotnie miało być sześć, ale pomyślałem sobie, że niechcący kogoś zachęcę i potem będą pretensje.

Zwiastun (tu są wszystkie fajne sceny)