"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Barry Seal: Król przemytu - 2017

  • Odsłon: 282

barry seal

Barry Seal: Król przemytu,
(American Made) - 2017;
- reżyseria: Doug Liman;
- scenariusz: Gary Spinelli;
- wybrana obsada: Tom Cruise, Domhnall Gleeson, Sarah Wright, E. Roger Mitchell, Alejandro Edda, Benito Martinez;
- gatunek: dramat, polityczny.

Potwierdza się reguła, że najlepsze scenariusze pisze życie. Potem trzeba sobie troszkę podkolorować, dodać smaczków i mamy historię, której nikt by nie wymyślił.
Koniec lat siedemdziesiątych, Ameryka. Barry jest utalentowanym, aczkolwiek trochę znudzonym pilotem, który dostaje nietypową propozycję od CIA. Ma dla nich latać i fotografować wybrane cele w Kolumbii. Lubiący ryzyko Barry bez wahania się zgadza. Zgadza się również mocniej wykorzystać kursy i przewozi do USA kokainę od kolumbijskiego kartelu. Podwójna praca jest dopiero początkiem szalonych przygód utalentowanego pilota.


barry seal scena
American Made to nie tylko historia pilota, w mojej ocenie to znakomity film pokazujący ówczesną "dyplomację" USA. Zbrojenia przypadkowych grup, przymykanie oka na przemyt, lewe obracanie milionami dolarów - aż dziw, że CIA nadal istnieje. Nie ma drugiej równie skompromitowanej agencji wywiadowczej. Przypomniał mi się stary dowcip. "Dlaczego w USA nie było zamachu stanu? Ponieważ nie ma tam amerykańskiej ambasady."
Wracając do filmu. Fabuła i sposób prowadzenia narracji sprawiły, że seans szybko zleciał. Jest sporo humoru (te sceny z chowaniem kasy), no i Cruise pokazał, że potrafi być naprawdę dobrym aktorem. Można by powiedzieć, że powinien grać w samych takich filmach, ale powiedzmy sobie szczerze - Kościół Scjentologów sam się nie utrzyma.
Barry Seal: Król przemytu dostaje ode mnie mocną ósemkę.
osiem
Poniżej zwiastun