"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Valerian i Miasto Tysiąca Planet - 2017

  • Odsłon: 169

valerian

Valerian i Miasto Tysiąca Planet,
(Valerian and the City of a Thousand Planets) - 2017;
- reżyseria: Luc Besson;
- scenariusz: Luc Besson;
- wybrana obsada: Dane DeHaan, Cara Delevingne, Clive Owen, Rihanna, Ethan Hawke, Herbie Hancock, Sam Spruell;
- gatunek: akcja, science fiction, przygodowy.

Z olbrzymią rezerwą podchodziłem do tego filmu. Besson ma świetne pomysły, ale często wykonanie daje wiele do życzenia. Obawiałem się, że Valerian będzie kolejnym filmem, w którym nie ma pomysłu na rozwinięcie fabuły. Na szczęście pod tym względem film nie rozczarowuje. Nie znaczy to jednak, że scenariusz jest dobry.
Przyszłość, Valerian oraz Laureline są kosmicznymi agentami, którzy mają bronić pokoju pomiędzy tysiącami cywilizacji. Kolejna misja odsłania jednak nieprawidłowości w strukturach, które mają bronić pokoju. Wojskowi lubią mieć swoje tajemnice i nie zawahają się użyć wszystkich środków ich haniebne czyny nigdy nie ujrzały światła dziennego. Ludzkość od tysięcy lat próbuje tuszować zbrodnie. Prawda często wygrywa, ale nie przywróci ona życia tym co zginęli. Idealiści, Besson również, wierzą, że prawda uszlachetnia i pozwala zapomnieć o krzywdach. Świat nie jest aż tak piękny.


valerian scenaPierwsze sceny Valeriana zachwycają. Powolny rozwój stacji kosmicznej otwiera wyobraźnię i pozytywnie działa na zmysły. Później jest trochę słabiej, ale pod względem wizualnym nie można złego słowa powiedzieć. Pamiętacie Piąty Element? Valerian i Miasto Tysiąca Planet to taka sama stylistyka i bardzo podobne przesłanie, można nawet zaryzykować, że jest kontynuacją kultowego już filmu. Zatem dlaczego Valerian pomimo olbrzymiego (jak na europejskie warunki) budżetu nie stanie się pozycją kultową, a wśród widzów budzi mieszane uczucia? Myślę, że główna w tym wina głównych bohaterów spektaklu. Uważam, że zostali fatalnie dobrani, a ich dialogi rażą sztucznością i pewną beznamiętnością. W Piątym elemencie był Willis oraz Jovovich, a ich dialogi, pomimo prostoty, były pełne humoru oraz emocji. Poza tym istniał wyrazisty antagoniasta (Oldman). Tutaj tego brakuje. Nowi bohaterowie się pojawiają i znikają, ale całość jest oparta na dwójce nijakich aktorów. Z uniwersalnego filmu o wartościach powstała niezbyt przekonująca opowieść o romansie w pracy. To nie mogło się udać. Odrzućmy jednak głównych bohaterów i ich fatalne umizgi i przyjrzyjmy się temu co mamy w tle. Jest świetna Rihanna, handlarz oraz trójka stworków, które chętnie wymienią się informacjami. Do mocnych stron produkcji zaliczyć należy także warstwę wizualną, efekty specjalne oraz dobry soundtrack. Poszczególne sceny, wątki też są wciągające - szkoda tylko, że tak luźno z sobą połączone. Besson miał pomysł na pewne uniwersum, które śmiało mogłoby konkurować z Star Wars oraz Star Trek. Reżyser za bardzo skupił się jednak na kreowaniu rozbudowanych światów, które zachwycają swoją różnorodnością a za mało uwagi poświęcił bohaterom. Zapomniał, że fabułę ciągną aktorzy, a nie tylko piękne ujęcia. Nawet filmy przyrodnicze potrzebują fabuły.
Oceniam na mocne siedem. Chciałbym obejrzeć kolejny film w tej stylistyce i z takim przesłaniem. Luc - pamiętaj o charyzmatycznych bohaterach!
siedem
Nie polecam wersji z dubbingiem
Poniżej zwiastun