"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Księgowy - 2016

  • Odsłon: 1494

ksiegowy

Księgowy,
(The Accountant) - 2016;
- reżyseria: Gavin O'Connor;
- scenariusz: Bill Dubuque;
- wybrana obsada: Ben Affleck, Anna Kendrick, J.K. Simmons, Jon Bernthal, Jeffrey Tambor, Cynthia Addai-Robinson, John Lithgow.
- gatunek: dramat, akcja.

Nie wiem dlaczego, ale zależało mi na obejrzeniu tego filmu na dużym ekranie. Ciężko było bo był grany tylko po 21-ej, a ja o tej godzinie rzadko chodzę do kina. Mimo to udało mi się wybrać na ostatni seans.. małym utrudnieniem był przedpremierowy pokaz Sully w ten sam wieczór, ale dla chcącego nic trudnego.

Księgowi na ekranie nie mają zbyt łatwo. Przeważnie są tłem dla innych zawodów i często marnie kończą. Kradną, zdradzają tajemnice, albo są nieudacznikami, którzy liczą czyjeś pieniądze. Taki pechowy zawód.
W obrazie O'Connor'a księgowy dostał główną rolę w fabule, a wcielił się w niego Affleck. Scenarzyści czuli, że to mało porywający zawód więc postanowili go trochę ubarwić. Dodali ponadprzeciętne umiejętności przetrwania - porównania z Hitman'em są jak najbardziej uzasadnione - oraz Zespół Aspergera. Czyli mamy gościa, który pracuje jako wolny strzelec, a jak ktoś nie chce dotrzymać warunków umowy to ma umiejętności by to przetrwać.
ksiegowy scena
No to mamy bohatera, teraz potrzebna jest intryga. Gdyby tu pokuszono się o jakieś mafijne porachunki to film byłby spójny... ale nie, postanowiono wprowadzić na plan spółkę hi-tech, która chce sprawdzić swoje księgi. Są nieprawidłowości i próba tuszowania sprawy. Kupy się to nie trzyma ani trochę. Po co sobie robić wewn. audyt skoro ma się coś do ukrycia? Ale zostawmy to. Scenarzysta miał dobry dzień i postanawia wprowadzić jeszcze wątek służb finansowych, które ścigają naszego biegłego rewidenta. Po co ten wątek? Niby wiem, że chciano spróbować stworzyć wielowątkową fabułę, która pięknie się łączy w finałowych scenach, ale twórcy ewidentnie przesadzili. Wbijają wątki i na siłę próbują je z sobą łączyć. Problem jest jeden - brakło w tym wszystkim finezji. Twórcy nie do końca wiedzieli czy chcą robić film akcji, dramat, czy też też thriller. Sprawia to, że film niebezpiecznie balansuje, a widz nie do końca to wszystko kupuje.
Aktorsko jest całkiem ok, Ben idealnie pasuje do tej roli, a Simmons'a zawsze przyjemnie się ogląda. Trochę drażniła mnie Kendrick, ale na szczęście jej wątek dosyć szybko zszedł na drugi plan.
Seansu absolutnie nie żałuję, ale nie ukrywam, że liczyłem na więcej. Oceniam na słabe siedem.
siedem
Poniżej zwiastun