"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Bodyguard - 1992

  • Odsłon: 2114

plakat

Bodyguard,
(The Bodyguard) - 1992;
- reżyseria: Mick Jackson;
- scenariusz: Lawrence Kasdan;
- wybrana obsada: Kevin Costner, Whitney Houston, Gary Kemp, Bill Cobbs;
- gatunek: sensacyjny.

Od dłuższego czasu chodził za mną ten film. Próbowałem namówić członków rodziny na seans, ale nie wiedzieć czemu nikt nie chciał. Niby wiem, że to pozycja, którą wszyscy znają, ale nie ukrywajmy - takie pozycje można oglądać wielokrotnie, a poza tym znajomość często ogranicza się do stwierdzenia: Costner, Houston? Znam, nie dzięki.
No więc odświeżyłem sobie ten film. I z przykrością muszę stwierdzić, że Bodyguard się trochę postarzał. Ma wszystkie zalety, ale także wady kina początku lat dziewięćdziesiątych. Scenariuszowo jest naprawdę dobrze, ale tu nie ma co się dziwić - Kasdan pisze ponadczasowe scenariusze. Gorzej się ma sam poziom realizacji. Mam wrażenie, że obraz wymaga porządnej rekonstrukcji. Montaż trochę wzorowany na teledyskach lat osiemdziesiątych zdecydowanie jest najsłabszym ogniwem tego filmu. Aktorsko jest dobrze, ale też na kolana nikt nie powala. Siła tego filmu polega na prostej historii oraz świetnym soundtracku. Gdyby nie piosenki Whitney to nikt by o tym filmie już nie pamiętał.


bodyguard scena z filmu
Warto przypomnieć o czym jest ten film.
Rozkapryszona piosenkarka wspina się po stopniach kariery. Wielka sława to nie tylko fani, ale także sporo (użyję współczesnego określenia) "hejtu". Niby nic wielkiego, ale wśród listów zaczynają pojawiać się anonimy, które zawierają w sobie groźby. Piosenkarka potrzebuje doświadczonego ochroniarza. I tu na scenę wkracza były agent FBI (Costner), który niechętnie i niezbyt tanio zgadza się być osobistym Bodyguardem gwiazdy. Współpraca początkowo nie układa się zbyt pomyślnie, ale z czasem zaczyna pojawiać się UFO... no dobra trochę ściemniłem.. wiadomo, że uczucie. Jak wspomniałem żadnych scenariuszowych fajerwerków tutaj nie ma.
Film jest prosty, ale pomimo to ogląda się go całkiem przyjemnie. Możemy narzekać na ten nieszczęsny montaż, słabą aktorsko Houston, ale przecież jakie to ma znaczenie skoro w tle słyszymy "I Will Always Love You".
Rola Franka (agent FBI) podobno została napisana specjalnie dla Kevina, a do roli gwiazdy potrzebującej ochroniarza przymierzano między innymi Madonnę.
Film jest niezaprzeczalnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych tytułów lat dziewięćdziesiątych, który okazał się być prawdziwym hitem kasowym.
Oceniam na siedem.
siedem
Poniżej zwiastun