"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Ostatnia rodzina - 2016

  • Odsłon: 1224

ostatnia rodzina
Ostatnia rodzina
- 2016;
- reżyseria: Jan P. Matuszyński;
- scenariusz: Robert Bolesto;
- wybrana obsada: Andrzej Seweryn, Dawid Ogrodnik, Aleksandra Konieczna, Alicja Karluk, Magdalena Boczarska;
- gatunek: biograficzny.

Ostatnia rodzina budzi mieszane uczucia wśród znajomych, ale przeważają opinie pozytywne - to była wystarczająca zachęta do pójścia na ten film do kina.
Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie wychowałem się na audycjach radiowych Tomka Beksińskiego, a twórczość Zdzisława znam, cenię, ale też nie jestem wielkim znawcą. Dzięki mojej niewiedzy mogłem bez uprzedzeń otworzyć się na historię pokazaną w filmie. Jestem pod wielkim wrażeniem, tak dobrego polskiego filmu dawno nie widziałem, jest to kolejny dowód na to, że polskie kino ma się coraz lepiej.


ostatnia rodzina scena z filmu
Przede wszystkim warto zaznaczyć, że jest to rzecz znakomicie zagrana. Seweryn i Ogrodnik niesamowicie plastycznie ukazali swoich bohaterów. Skrajne emocje, temperamenty, ale także pewien wspólny rys podobieństwa. Za to należą się wielkie brawa, ale nie można zapominać o Koniecznej - miała trudniejszą rolę w tym filmie. Jej postać cały czas była w cieniu swoich mężczyzn (męża i syna), a pomimo to była cementem, który spajał rodzinę. Gdy jej zabrakło to świat Beksińskich zaczął się sypać. Fenomenalna sprawa jak tak skrajne osoby potrafią ze sobą współżyć. Twórczość Zdzisława jest ciężka w odbiorze, ma pesymistyczny charakter, aż trudno uwierzyć, że te obrazy powstawały w mieszkniu, w bloku, pomiędzy posiłkami, a malował je człowiek, który lubił żartować. Paradoks? Trochę tak, zwłaszcza jak spojrzymy na życie Tomasza. Prywatnie chaotyczny, wycofany, z nadpobudliwością emocjonalną - człowiek, któremu śmierć zawsze była bliska. Zawodowo - wręcz przeciwnie. Osoba systematyczna, zarażająca miłością do muzyki, ktoś kto wydaje się kochać życie i to co robi. Obaj Beksińscy są pełni skrajności, ale łączy ich jedna wspólna cecha. Odbierają świat przez pryzmat siebie. Niezbyt liczą się z uczuciami innych.. Można odnieść wrażenie, że obaj w pewnym stopniu posiadają cechy psychopatów. Jest to odczuwalne zwłaszcza w rozmowach Zdzisława z Dmochowskim... nie mówię, że tak było, ale tak odbieram obu Beksińskich. Może to obraz krzywdzący.. a może czasem wręcz przeciwnie. Reżyser w jednym z udzielonych wywiadów twierdzi, że i tak starał się "złagodzić" sylwetki bohaterów. Słowem w filmie nie ma o depresji Zofii Beksińskiej, a ponoć towarzyszyła jej przez całe życie.
ostatnia rodzina scena z filmu 2
Zostawmy historię opowiedzianą w filmie na boku. Skupmy się na formie. Rzadko to robię, ale ostatnio niewiele kinowych pozycji wyróżnia się pod tym względem.
Mamy świetne ujęcia, w których często pojawia się element kreacji artystycznej wzbogacany o muzykę. Mamy sceny (niewiele niestety) ukazujące proces twórczy Zdzisława, ale także mnóstwo ujęć, w których widzimy fascynację nagrywaniem tego co się wokół dzieje. Nagrywaniem siebie samego. Są zarówno nagrania VHS jak i sama rejestracja głosu. Obaj Beksińscy kochali muzykę -
Przyznaję, że film wzbudził we mnie sporo emocji i dał też dużo do myślenia. Na tym chyba polega magia kina?
Zdecydowanie polecam i oceniam na dziewięć.
dziewięć
Poniżej zwiastun