"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Osobliwy dom Pani Peregrine - 2016

  • Odsłon: 2203

osobliwy dom pani peregrine

Osobliwy dom Pani Peregrine,
(Miss Peregrine’s Home For Peculiar Children) - 2016;
- reżyseria: Tim Burton;
- scenariusz: Jane Goldman;
- wybrana obsada: Eva Green, Asa Butterfield, Samuel L. Jackson, Judi Dench, Rupert Everett, Chris O'Dowd, Terence Stamp, Ella Purnel;
- gatunek: fantasy, przygodowy.


Zapowiedź tego filmu była na tyle obiecująca, że postanowiłem go obejrzeć w kinie podczas dosyć obleganego seansu (niedziela wieczór).
Pierwsze minuty seansu od razu pozytywnie mnie nastawiły.. od samego początku było czuć rękę Burton'a - film rozpoczął się mega klimatycznie.
Jake, w niepokojących okolicznościach, znajduje rannego dziadka, który ostrzega chłopaka przed niebezpiecznymi potworami. Staruszek chwilę później umiera, a jego wnuk cały czas się zastanawia nad usłyszanym ostrzeżeniem. Może odwiedzenie rodzinnych stron dziadka pozwoli rozwiązać zagadkę?
Mocne tempo początkowych scen znika z fabuły na dobre kilkadziesiąt minut. Trwa zdecydowanie zbyt długie wprowadzenie do właściwej fabuły.. do świata, w którym żyją osoby obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnościami i ich wrogów. Coś w klimacie X-menów..


osobliwy dom pani peregrine scena
Zamiast dynamicznej akcji pojawia się coraz więcej nieścisłości fabularnych.. nie wymagam od filmów Burton'a prawdopodobieństwa zdarzeń, ale logiczność przyczynowo-skutkowa byłaby mile widziana. W drugiej połowie filmu tempo znów przyśpiesza i w końcu pojawia się trochę humoru i delikatnego dreszczyku emocji. Scena walki ożywionych lalek sprawiła, że zacząłem mieć nadzieję, że klimat filmu zostanie uratowany... niestety nic z tego. Tim Burton pokazał nam, że ma, niczym Spielberg, znakomity warsztat i umiejętności reżyserskie, ale wyczuwalny jest brak pomysłu na ostateczny wydźwięk produkcji. Niestety wszystko poszło w kierunku oklepanego happy endu - czyli romantycznego spotkania dwójki zakochanych osób. Takie zakończenie mocno rozczarowuje. Przynajmniej mnie.
Kilka ciepłych słów mogę za to powiedzieć o aktorstwie. Eva Green jako Pani Peregrine wypadła naprawdę interesująco. Miała w sobie ten element szaleństwa, ale także pierwiastek matki, która dwa o "swoje młode".. podobała mi się ta postać, ale osobiście zrobiłbym ją bardziej niejednoznaczną. Mroczniejszą.
Świetnie też wypadł Samuel L. Jackson - jego postać jest idealnie przerysowana, co pomimo jej ponurego charakteru, czyni ją w pewien sposób komiczną.
Osobliwy dom Pani Peregrine budzi moje mieszane uczucie. Technicznie i wizualnie jest zrobiony na wysokim poziomie, ale fabuła rozczarowuje na całej linii.
Oceniam na sześć plus.
szesc
Poniżej zwiastun