"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Ben Hur - 1959

  • Odsłon: 1605

ben hur
Ben Hur,
(Ben-Hur) - 1959;
- reżyseria: William Wyler;
- scenariusz: Maxwell Anderson, Christopher Fry, Gore Vidal, S.N. Behrman, Karl Tunberg;
- wybrana obsada: Charlton Heston, Jack Hawkins, Haya Harareet, Stephen Boyd, Hugh Griffith;
- gatunek: dramat, kostiumowy.

W polskich kinach właśnie pojawił się nowy Ben Hur - wybierałem się na ten film, ale niezbyt przychylne recenzje sprawiły, że postanowiłem najpierw sięgnąć po wersję z 1959 roku. W końcu się udało - seans prawie czterogodzinnego filmu odkładałem miesiącami.
Akcja Ben Hura dzieje się na początku naszej ery i skupia się wokół konfliktu pomiędzy Rzymianami a rodowitymi mieszkańcami Judei. Dramatyzmu konfliktowi dodaje fakt, że walczy przeciwko sobie dwóch przyjaciół. Polityczne wybory sprawiają, że przyjaźń musi odejść w zapomnienie.
Ben Hur zostaje zdradzony przez przyjaciela, on i jego najbliżsi trafiają do niewoli. Ben obiecuje, że wróci i dokona zemsty. Nie chcę Wam tu opowiadać całej fabuły, ale mogę napisać, że film ma wiele zwrotów akcji, a pierwotna linia fabularna ustępuje pola religijnemu przesłaniu. Ben Hur jest bowiem w znacznej mierze filmem o miłości, która przybiera różne odsłony, ale prawdziwe uczucie daje siłę do działania. Ładny morał. W Ben Hurze w tle pojawia się postać Jezusa - ciekawostką jest fakt, że pomimo wielu scen z jego udziałem nie widzimy twarzy Mesjasza. W mojej ocenie jest to świetne rozwiązanie. Pozwala zachować pewną dostojność tej postaci, ale także przypomina, że nie wokół Jezusa toczy się akcja filmu.
ben hur scena 1 1959
Nie wiem czy macie świadomość, ale Ben Hur ma na swoim koncie aż jedenaście Oskarów. Jest to rekord, którego żadnemu filmowi nie udało się przebić. Tylko dwóm pozycjom udało się zdobyć tyle samo statuetek, są to: Władca Pierścieni: Powrót Króla oraz Titanic.
Te wszystkie zdobyte Oscary widać na ekranie. Bylem pod wielkim wrażeniem rozmachu tej produkcji. Pamiętajcie, że to wszystko nie powstawało na green screenie - większość tego co widzimy na ekranie musiała zostać zbudowana, bądź umiejętnie narysowana. W filmie jest też genialna scena wyścigu rydwanów. Jest niesamowita dramaturgia, ale też mega wysoki poziom realizacji. Nawet współcześnie zrobienie takiej sceny jest bardzo skomplikowanym i kosztownym posunięciem. Za to należy się bezwarunkowy szacunek. Jeśli jesteśmy przy finansach to warto wiedzieć, że wytwórnia MGM (Metro-Goldwyn-Mayer) podczas kręcenia Ben Hura była w fatalnej kondycji finansowej. Gdyby ten film okazał się klapą finansową i artystyczną to pewnie by to oznaczało koniec MGM. Może właśnie dlatego nie szczędzono grosza na produkcję i promocję (mnóstwo gadżetów promujących film i reklamy). MGM mocno zaryzykowało produkując film z takim rozmachem. Ryzyko się opłaciło. Ben Hur, ekranizacja dziewiętnastowiecznej powieści okazała się niezaprzeczalnie jednym z lepszych filmów w historii kina, a MGM znów wyszło na prostą. Za wielkim rozmachem (300 dekoracji, 50 tysięcy statystów) przemawiał jeszcze jeden czynnik. Superprodukcje miały udowodnić, że na filmy warto chodzić do kina, że raczkująca czarno-biała telewizja nie może nam dostarczyć takich doznań jak wielki, kolorowy kinowy ekran. Brzmi dziwnie znajomo? Walka kina z domowymi ekranami nadal trwa w najlepsze.
ben hur scena 2 1959
Ben Hur na stałe zapisał się w historii kina, a niektóre sceny są wielokrotnie przypominane w innych filmach. Paul Newman pewnie przez lata żałował iż nie chciał zagrać Ben'a.
Film, mimo iż ma swoje wady należy właściwie docenić. Oceniam na dziesięć.
dziesięć
Lata pięćdziesiąte w Hollywood to były naprawdę interesujące czasy. Warto poczytać więcej na temat okoliczności powstawania tego filmu.
Poniżej zwiastun