"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Rzeka bez powrotu - 1964

  • Odsłon: 2326

rzeka bez powrotu
Rzeka bez powrotu,
(River of No Return) - 1954;
- reżyseria: Jean Negulesco, Otto Preminger;
- scenariusz: Frank Fenton;
- wybrana obsada: Marilyn Monroe, Robert Mitchum, Rory Calhoun, Tommy Rettig;
- gatunek: western.

Matt opuszcza więzienie, w którym spędził kilka lat za zabójstwo (strzał w plecy). Odnajduje swojego syna i chce z nim rozpocząć nowe, spokojne życie. Może to za dużo powiedziane. Trudno mówić o spokojnym życiu w rejonie opanowanym przez agresywnych Indian. Kay jest śpiewaczką w saloonie, za namową swojego narzeczonego (hazardzisty) opuszcza miasto. Wspólnie płyną na tratwie ku lepszej przyszłości. Los krzyżuje ścieżki naszych bohaterów. Hazardzista ucieka z bronią i z koniem (tak tak, to koniokrad) a pozostali muszą walczyć o przetrwanie. Jedyną szansą na przeżycie jest pokonanie niebezpiecznej rzeki lichą tratwą.
rzeka bez powrotu scena
Historia w Rzece bez powrotu jest banalna, a niektóre motywy współcześnie mogą się nie podobać. Schematyczne ukazanie Indian, czy też fakt, że kobieta tylko czeka, aż silny mężczyzna ją zdominuje.. i to dosłownie - ten wątek nawet jest widoczny na plakacie. Pomimo upływu czasu mogą się podobać sceny na tratwie. Woda chlupie, tratwa się chwieje, a w tle piękne widoki. Ponoć Preminger, znany z ostrego charakteru, nie pozwolił by w tych scenach występowała dublerka Monroe. Zresztą to nie jest istotne, i tak większość wody jest wylewana na Mitchum'a.
Gdzieś przeczytałem, że Monroe specjalnie dla tej roli nauczyła się grać na gitarze. Doceniam poświęcenie, ale Marilyn w tym filmie niespecjalnie mi się spodobała. Zwłaszcza jej śpiewanie.. ale o gustach nie rozmawiajmy.

Oceniam na mocne siedem
Notkę tradycyjnie kończę zwiastunem