"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Ptaki - 1963

  • Odsłon: 2590

ptaki
Ptaki,
(The Birds) - 1963;
- reżyseria: Alfred Hitchcock;
- scenariusz: Evan Hunter;
- wybrana obsada: Rod Taylor, Jessica Tandy, Suzanne Pleshette, Tippi Hedren;
- gatunek: thriller, dreszczowiec.

Czasem jak jestem w Ślemieniu i się obijam w ogrodzie widzę jak się ptaki gromadzą na linii średniego (chyba) napięcia. Ten widok zawsze wywołuje u mnie dreszczyk niepokoju - co by było gdyby taka chmara ptactwa nagle zaatakowała? Oczywiście to się nigdy nie stanie, ale niepokój jest. Pozostałości po seansie Ptaków, który miał miejsce wiele lat temu. Jako dziecko uwielbiałem filmy grozy. Postanowiłem sobie odświeżyć ten kultowy film Hitchcocka.

ptaki scena
Fabułę wszyscy znamy. Małe nadmorskie miasteczko żyje sobie spokojnie, ale zaczynają się pojawiać przypadkowe ataki ptaków na ludzi. Zagrożenie początkowo jest lekceważone, ale z czasem ataki przybierają na sile i stają się bardziej skoordynowane. Ludzi ogarnia panika. Mimo upływu lat film nadal działa na wyobraźnię widza. Genialna reżyseria została wsparta niesamowitymi jak na tamten czas efektami specjalnymi. Podobno Hitchcock celowo w tym filmie nie zatrudniał znanych aktorów - chciał większość funduszy przeznaczyć właśnie na sceny atakujących ptaków. Pamiętajmy, że oglądamy Hitchcocka - w jego filmach zawsze warto zwrócić na banalne z pozoru rozmowy pomiędzy głównymi bohaterami. W Ptakach na pierwszy plan wysuwa się wątek pomiędzy trzema kobietami, które rywalizują o względy jednego mężczyzny. Matka, była dziewczyna (ponoć przyjaciółka) i obca kobieta, która dopiero co pojawiła się w miasteczku. Ataki ptaków rozpoczynają się wkrótce po jej przybyciu do miasta. Hitchcock uwielbia bawić się naturą swoich bohaterów - nie do końca wiemy czy mamy tu bardziej do czynienia z kompleksem Edypa, czy też bardziej z zaborczością działań matki... a może to chodzi o relację pomiędzy dwoma młodymi kobietami? W jednej ze scen słyszymy oskarżenie, że to Melanie (nowa w miasteczku) przywiodła tu ptaki. To ona jest za to wszystko odpowiedzialna, a może tylko obudziła demony, które były tu zawsze? Za to właśnie cenię Hitchcocka - nic tu nie jest podane na tacy, a reżyser zostawia wiele tropów, które dają się różnorako interpretować. Żadna z interpretacji nie może być tą jedyną prawdziwą i ostateczną. Na wielki plus trzeba też zaliczyć zakończenie, które niczego nie zamyka. Widz wie, że kolejne ataki mogą się znów pojawić.
Ptaki dostają mocną dziewiątkę.

dziewięć
Poniżej zwiastun