"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Płytki grób - 1994

  • Odsłon: 2343

plytki grob
Płytki grób,
(Shallow Grave) - 1994;
- reżyseria: Danny Boyle;
- scenariusz: John Hodge;
- wybrana obsada: Ewan McGregor, Christopher Eccleston, Kerry Fox, Peter Mullan;
- gatunek: czarna komedia.

Trójka współlokatorów ogłasza casting na nowego współlokatora. Wynajdują pokój mężczyźnie, który wydaje się być najbardziej odpowiednią osobą. Banał jakich wiele, ale pikanterii sprawie dodaje fakt, że facet wkrótce po przeprowadzce umiera. Przyjaciele obok zwłok znajdują walizkę z pieniędzmi. Teraz mają dylemat - zgłosić śmierć na policję czy też zgarnąć kasę i pozbyć się ciała.

"- Boisz się!
- Nie, ale jestem ciut przerażony"
Łatwo się domyślić co wybierają oraz że martwy mężczyzna może mieć "przyjaciół". Zawsze jest tak, że walizki pieniędzy mają wielu właścicieli.
Tam gdzie pojawiają się pieniądze kończy się przyjaźń.. czy i tym razem tak się stanie? Tego się dowiecie po filmie.


plytki grob scena zfilmu
Płytki grób ma bardzo wysoką ocenę wśród moich znajomych i to mnie zachęciło do seansu. Magia Boyle'a podziałała. Jak dla mnie jest to niezły film, który ma ładne zakończenie i udany soudtrack, ale nie ma w nim nic, co sprawiłoby żebym ocenił go bardzo wysoko.. wydaje mi się, że był potencjał na więcej.. da może ja nie lubię Boyle'a? Film ma zwichrowany klimat, ale nie zapominajmy, że powstał w 1994, a to był w kinematografii niezły rok.. pewnie wybuchł wtedy jakiś wulkan obok wytwórni amfetaminy i opary się unosiły przez kilka miesięcy...
Podsumowując - oceniam na siedem i zastanawiam jak mocno noty zawyża nazwisko reżysera...
siedem
Ostatnio znajomy na fb mi napisał, że podobał mu się Wałęsa (film) bo scenariusz do niego napisał Głowacki.. i trochę takiej postawy nie rozumiem. Czy to znaczy że mam lubić wszystkie filmy Hitchcock'a bo kilka mi się spodoboało? Czy jak kogoś uznaję za wybitną postać to mam przyjmować ją bezkrytycznie i uznawać, że nie ma wpadek? Nie rozumiem takich postaw. Już wolę argumentację podobał mi się ten film bo wywołał u mnie emocje, opowiada fajną historię albo ma fajny scenariusz - i z tym mogę polemizować.
Tak samo mam z Boyle'm - niektórzy mówią, że jego filmy są fajne bo to Boyle. Zresztą podobnie mam z Andersonem. Nie lubię bezkrytycznej akceptacji twórczego całego dorobku artystycznego. Wybaczcie dygresję.
Poniżej zwiastun