"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Trzy kolory: Czerwony - 1994

  • Odsłon: 2227

trzy kolory czerwony
Trzy kolory: Czerwony,
(Trois couleurs: Rouge) - 1994;
- reżyseria: Krzysztof Kieślowski;
- scenariusz: Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Piesiewicz;
- wybrana obsada: Irène Jacob, Jean-Louis Trintignant, Frederique Feder, Jean-Pierre Lorit;
- gatunek: dramat.

"Braterstwo"
Zamknięcie trylogii, a zarazem ostatni film Kieślowskiego.
Młoda modelka Valentine jest wrażliwą dziewczyną, która przypadkiem potrąciła psa. Okazuje się, że jego właścicielem jest emerytowany sędzia, który wypełnia czas podsłuchując sąsiadów. Pewna specyficzna forma podglądactwa i życie życiem innych. Sędziego i modelkę dzieli wiele, a mimo to wytwarza się pomiędzy nimi fenomenalna więź. Odwiedziny są coraz częstsze a rozmowy odsłaniają olbrzymią wrażliwość naszych bohaterów. ptyczny, ale jak patrzę na aktorki w Kolorach to zaczynam się nad tym zastanawiać.. piękne, delikatne i mega zmysłowe, a poza tym mówią po francusku..

trzy kolory czerwony scena
O takiej miłości opowiada Czerwony, ale pod żadnym pozorem nie wolno nam zamykać tego filmu do tak trywialnego stwierdzenia. Jest to przede wszystkim opowieść, pełna płaszczyzn do różnej interpretacji, o potrzebie bliskości, zrozumienia, braterstwa pomiędzy ludźmi. Tu nie chodzi o seksualne pożądanie, ale o pewną świadomość, że druga osoba czuje to co my, że jest zrozumienie, że nie wszystko trzeba wymawiać na głos. Współodczuwanie w ciszy, w niedopowiedzeniach ma wielką moc. Czujemy bliskość (może miłość) pomiędzy głównymi bohaterami. Tutaj muszę zaznaczyć fenomenalną grę Jean-Louis'a Trintignant'a oraz Irène Jacob. Udało im się stworzyć niesamowitą więź na ekranie. Scena picia gruszkówki w swojej prostocie, ale też w całkowitym odsunięciu elementów seksualnych ma sobie wielką moc.
Niektórzy zarzucają filmom Kieślowskiego, że są zbyt wyrafinowane i przesadzone, że tak naprawdę opowiadają banalne historie. Wiecie, że często niektóre filmy nazywam wydmuszkami i że nie przepadam za takimi pozycjami. Chcę zaznaczyć, że nie opcji by filmy Kieślowskiego i Piesiewicza tak traktować. Wydmuszki mają jedną wspólną cechę - brak miejsca na refleksję i swobodę interpretacyjną. Czy można to powiedzieć o Kolorach?
Czerwony dostaje dziewiątkę, a ja przygotowuję się do wcześniejszych pozycji Kieślowskiego.
dziewięć
Poniżej zwiastun