"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Pan i władca: Na krańcu świata - 2003

  • Odsłon: 1793

plakat promujący
Pan i władca: Na krańcu świata,
(Master and Commander: The Far Side of the World) - 2003;
- reżyseria: Peter Weir;
- scenariusz: Peter Weir, John Collee;
- wybrana obsada: Russell Crowe, Paul Bettany, James D'Arcy, Robert Pugh, Billy Boyd;
- gatunek: dramat, historyczny, przygodowy.

Pozycja pojawiła się się na ekranach kin gdy Crowe był jednym z moich ulubionych aktorów. Minęło kilkanaście lat i w końcu udało mi się obejrzeć ten film. Russella nada cenię, ale już nie budzi u mnie tylu emocji co kiedyś. Nadal czekam na drugą część Robin Hooda, ale nie mam parcia na zaliczenie wszystkich pozycji z tym aktorem.
Akcja Pana i władcy rozgrywa się podczas wojen napoleońskich, jej osią jest pościg i ostatecznie walka pomiędzy dwoma okrętami. Słabsza brytyjska fregata zostaje zaatakowana przez francuski okręt. Załodze Surprise cudem (nieoczekiwana mgła) udaje się uciec w pola walki. Po oszacowaniu i naprawieniu strat rozpoczynają pościg za wrogą jednostką. Mają małe szanse na zwycięstwo, ale jeśli im się uda to kapitan zyska sławę i zasłużony honor.
Nie jestem wielkim fanem filmów marynistycznych (górskich też nie), ale potrafię docenić wkład twórców w ukazanie trudów życia na wodzie. Już nie chodzi tylko o niesamowite ujęcia okrętów i oceanów, ale także oddanie skomplikowanej natury relacji pomiędzy członkami załogi. Kilkudziesięciu mężczyzn zamkniętych na małym okręcie i władza kapitana, która w każdej chwili może ulec załamaniu. Walczy on nie tylko z wrogim okrętem, ale także z buntem, który w każdej chwili może pozbawić go statku i życia. Sprawy nie ułatwiają ograniczone zasoby jedzenia, wody oraz alkoholu.
Pan i władca to przede wszystkim świetna charakteryzacja i zdjęcia. Dramaturgia i klimat fabuły również stoją na wysokim poziomie, ale całość mnie jakoś mocno nie porwała. Może to był zły dzień na seans, a może ten film nigdy mnie na kolana nie powali.. trudno ocenić. Dziś, ponad dwanaście lat po premierze Na krańcu świata oceniam na siedem plus. Kolejne podejście pewnie za kolejne naście lat.
siedem
Poniżej tradycyjnie zwiastun