"Nigdy nie byłem miły… ale postaram się być uroczy"

Za jakie grzechy, dobry Boże - 2014

  • Odsłon: 1830

plakat do filmuZa jakie grzechy, dobry Boże (Qu'est-ce qu'on a fait au Bon Dieu?, reżyseria Philippe de Chauveron, 2014)

O tym filmie było głośno zanim jeszcze trafił na polskie ekrany. Jak już się pojawił, to wielu moich znajomych opowiadało, że tą pozycję koniecznie trzeba obejrzeć. W końcu się udało. Dawno nie widziałem tak dobrej francuskiej komedii. Nie raz na tym blogu pisałem, że cenię Francuzów za ich dystans do siebie.. za poczucie humoru oraz za to na jakim poziomie stoi ich kinematografia. Po tym filmie mój zachwyt jest jeszcze większy. Większość osób, które widziały ten film skupia się na tym, że jest wyśmiewana francuska nietolerancyjność, fobie i skrywane lęki przed imigrantami i utratą francuskiej tożsamości.. ale to tylko jedna płaszczyzna. Tak naprawdę w tym filmie jest wyśmiewane wszystko.. od kultury francuskiej, poprzez sztukę (jak zawsze), religię, a na polityce kończąc. Pełen dystans, którego w Polsce na próżno szukać. Zazdroszczę i wcale się nie dziwię, że film miał problemy by znaleźć dystrybutora w krajach anglosaskich. Cóż - tamtejsza poprawność polityczna nie rozumie takich określeń jak ironia i karykatura..
A o czym jest ten film? Tak fabularnie? Rodowity Francuz (Christian Clavier) ma cztery córki. Jedna wyszła za żyda, mąż drugiej jest Algierczykiem, trzecia poślubiła Chińczyka.. i jak tu się sąsiadom pokazać.. cała nadzieja w czwartej (Elodie Fontan) - tylko, że ona pokochała czarnoskórego aktora (Noom Diawara)....
to już jest poza granicami tolerancji..
Komedia śmieszy do łez, ale przy okazji jest całkiem mądrą pozycją.
Polecam i oceniam na osiem.

osiem
Zwiastun